Zachowanie przeciwników zakazu manifestowania na Placu Republiki wywołało oburzenie paryżan. Demonstracji zabroniono w związku ze stanem wyjątkowym wprowadzonym po zamachach terrorystycznych, w których życie straciło 130 osób. Tymczasem lewicowo-ekologiczne ugrupowania, chcąc pokazać swój sprzeciw wobec stosowania węgla, ropy naftowej i innych środków powodujących efekt cieplarniany, zaczęły rzucać w policję zniczami zapalanymi przez paryżan dla upamiętnienia ofiar masakry. I to wywołało falę oburzenia.

Kilkaset osób wzięło się za ręce, tworząc łańcuch mający oddzielić manifestantów od kwiatów i zniczy.

W takiej atmosferze zaczął się szczyt, o którym prezydent Francois Hollande powiedział, że nie chodzi tu o klimat na naszym globie, lecz o przyszłość ludzkości. Pompatycznie, ale dobitnie.

W spotkaniu na szczycie inaugurującym Międzynarodową Konferencję Klimatyczną biorą udział przywódcy 150 państw. 

>>> Czytaj też: Polska gospodarka się rozpędza. Popyt krajowy motorem PKB