Poprzedni rząd w Warszawie zobowiązał się na forum Unii Europejskiej przyjąć około 7 tysięcy uchodźców w ciągu najbliższych dwóch lat. Zdecydowana większość z nich to osoby, które są teraz we Włoszech lub w Grecji. Jednak nowy rząd Prawa i Sprawiedliwości zakwestionował decyzje poprzedników.

Szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski mówił w Rumunii, że Polska będzie respektować prawo międzynarodowe i przyjmie osoby, które uciekają do Europy przed konfliktami zbrojnymi. Równocześnie jednak podkreślał, że Warszawa nie zgodzi się na przyjęcie tych osób, które przyjeżdżają szukać pracy. „Polska mówi otwarcie, że nie stać nas na przyjmowanie dużych grup imigrantów, którzy poszukują pracy, bo takiej w Polsce nie znajdą. My jesteśmy państwem, które dostarczyło Europie dwa miliony imigrantów. Dwa miliony Polaków wyjechały z kraju w poszukiwaniu za pracą, a półtora miliona Polaków poszukuje w kraju w dalszym ciągu pracy” - mówił Waszczykowski.

Główny spór w ramach Unii Europejskiej dotyczy w tej chwili rozmieszczenia około 160 tysięcy uchodźców, którzy są teraz w Grecji i we Włoszech. Część krajów Europy Środkowej i Wschodniej sprzeciwia się bowiem przyjmowaniu tych ludzi. Choć na forum Unii dokonano już podziału pomiędzy poszczególne kraje członkowskie, to większość spośród uchodźców, wciąż nie znalazła nowego schronienia.

Unijni liderzy zgodzili się natomiast na ubiegłotygodniowym szczycie na utworzenie europejskiej straży granicznej, czemu sprzeciwiała się m.in. Polska.

>>> Czytaj też: Nie tylko tania ropa martwi Norwegów. Rynek nieruchomości rozgrzany do czerwoności