Transportowy paraliż Moskwy. Rosyjskie ciężarówki odcięte od Zachodu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 lutego 2016, 11:03
ciężarówka, transport drogowy
Rosyjskie TIR-y nie mogą przedostać się do Unii Europejskiej/Inne
Rosyjskie ciężarówki nie mogą przedostać się do krajów Unii Europejskiej. Jedyna droga jaka im pozostała wiedzie przez Bałtyk. Od ponad dwóch tygodni Moskwa nie może się porozumieć z Warszawą w sprawie transportów towarowych, a od kilku dni rosyjskie auta są blokowane na Ukrainie.

W odwecie Rosjanie zamknęli swoją granicę dla ukraińskich ciężarówek, a te które wjechały już na terytorium Federacji odsyłają na parkingi.

Za kryzys transportowy rosyjscy politycy winią Polskę. Twierdzą, że nasz kraj domaga się przez ich terytorium. Tymczasem polskie Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa oświadczyło, że to strona rosyjska radykalnie zmniejsza roczne kwoty zezwoleń, aby wyrugować zagranicznych przewoźników ze swojego rynku.

Od 1 lutego polskie auta nie mogą wjechać do Rosji, a rosyjskie do Polski. Rosjanie próbują znaleźć trasy objazdowe przez Ukrainę i Litwę. Ukraińcy solidaryzując się z Polakami zablokowali tę możliwość. Ostro skrytykował za to władze w Kijowie rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew mówiąc o „skandalu” i „bezprawiu”. Ukraińcy się nie przestraszyli i nadal blokują ruch rosyjskich aut.

Tymczasem rosyjscy przewoźnicy alarmują, że przedłużanie się „kryzysu ciężarówkowego” powoduje wielomilionowe straty firm transportowych, a w dłuższej perspektywie oznacza utratę pracy dla kilku tysięcy osób. 

Rozładowany korek

Zmniejszyły się kolejki ciężarówek stojących na białorusko-litewskich przejściach granicznych. Wczoraj w kolejkach na wjazd na Litwę ze strony Białorusi cały dzień stało ponad 400 ciężarówek. Dziś z rana już tylko nieco ponad 100.

W kolejkach stały głównie rosyjskie ciężarówki, które próbowały objechać terytorium Polski i Ukrainy. Kierowały się do litewskiego portu w Kłajpedzie, aby następnie drogą morską przewozić towary do zachodniej Europy.

Rzecznik prasowy białoruskiej straży granicznej Aleksander Ciszczenka, w rozmowie z Polskim Radiem, nie wykluczył, że rosyjscy pracownicy firm logistycznych lepiej zaczęli organizować transport i kierują tam tylko taką liczbę ciężarówek, jaką może przyjąć port w Kłajpedzie. „Być może zaczęli działać w oparciu o możliwości przepustowe portu w Kłajpedzie’ -powiedział pułkownik Ciszczenka. Zwrócił przy tym uwagę, że nie ma sensu wysyłać ciężarówek do tamtejszego portu tylko po to by tam stały w kolejce kilka tygodni.

>>> Polecamy: Bezimienne ofiary Putina. 11,5 mln Rosjan ma finansowe problemy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj