Współpraca jest absolutnie niezbędna do osiągania przez kraj korzyści w skali globalnej. Edukacja i budowanie relacji międzyludzkich odegrały kluczową rolę w krajach uznawanych dzisiaj za liderów innowacyjności. Takie filary wzrostu gospodarczego trzeba wznosić i u nas.

Reformy edukacji spowodowały, że postęp następuje. Potwierdzają to między innymi wyniki polskich 15-latków w ogólnoświatowym teście PISA. Rzeczony test pokazuje jednak, że polscy uczniowie słabiej od swoich rówieśników wypadają w części dotyczącej rozwiązywania problemów. Być może dlatego, że o ile matematyki, czytania, ortografii można nauczyć się samemu wykorzystując przekazywaną przez nauczyciela wiedzę, o tyle rozwiązywanie problemów to umiejętność, którą ćwiczy się rzadziej, bo wymaga współpracy, a na to w polskiej szkole nie ma ani czasu, ani pomysłu.

Niestety ma to swoje konsekwencje, bo wraz z wiekiem osłabia się nasza zdolność do współdziałania, spada zaufanie, rośnie niechęć do współpracy.

Kolejne szybkie zmiany systemu edukacji mogą utrwalić poziom niskiego zaufania i niskiej skłonności do współpracy. Tymczasem dynamicznie rozwijające się gospodarki dawno doceniły siłę współtworzenia i potrzebę uczenia dzieci i młodzież kreatywnego myślenia i działania. Wiele z tych koncepcji można by przenieść na nasz grunt, dopasowując do panujących w kraju uwarunkowań społeczno – gospodarczych.

Energia w synergii

Okazje do regularnej, powtarzalnej współpracy w młodym wieku uczą utrzymywać i pielęgnować relacje w wieku dojrzałym. Im więcej zadań wykonujemy razem, im większe zaangażowanie współwykonawcy widzimy i im więcej naszego sukcesu jest w rękach owego współwykonawcy, tym większym zaufaniem go obdarzamy. W Polsce, zaufania jest za mało, tak mówią na podstawie swoich badań i prac prof. Janusz Czapiński, czy Jacek Santorski.

Wystarczy aby silna potrzeba interakcji, powszechna w wieku przedszkolnym mogłaby być utrwalana w każdym kolejnym roku edukacji pod hasłem „współpraca się opłaca”. A efektem wysiłków uczniów każdej klasy byłby zespołowo opracowany produkt po cyklu zajęć, kilka razy w semestrze. Chodzi przede wszystkim o to, aby pozwolić młodym, chłonnym umysłom wspólnie fantazjować i wspólnie interpretować zjawiska tak, jak podpowiada im nieskażona schematami intuicja. Chodzi również o to, aby nauczyć się konstruktywnie krytykować i przyjmować krytykę. Należy skoncentrować wysiłki na wspieraniu immanentnych cech dzieci najmłodszych czyli zdrowego podejścia do hierarchiczności, naturalnej skłonności do stawiania siebie na równi z innymi, darzenia szacunkiem wszystkich bez względu na różnice kulturowe, narodowościowe, wyznaniowe, płciowe, wiekowe, zawodowe. Zdolności kreatywnego myślenia i działania widoczne wśród najmłodszych trzeba utrwalać w trakcie edukacji podstawowej i średniej.

Można powiedzieć, że każdy system edukacji opiera się o taksonomię, którą stworzył Benjamin Bloom w latach 50. ubiegłego wieku. Mowa jest w niej o celach stawianych uczniom w procesie uczenia i kolejności, w jakiej umiejętności muszą być nabywane. Rzecz w tym, że klasyfikacja Blooma poddana została rewizji i uzupełnieniu przez Andersona Lorina kilka lat temu. I chodzi właśnie o to, aby i tę zmianę uwzględniać. A zatem nie umiejętność oceny przydatności nabytej wiedzy do konkretnego zastosowania uznawać za zdolność najwyższego rzędu, ale umiejętność wykorzystania posiadanej wiedzy do tworzenia nowych, wartościowych koncepcji czy produktów. Kreacja jest najtrudniejszą intelektualną funkcją, ale domyka proces bo pozwala najlepiej użyć wiedzę ukazując ostateczny cel uczenia się.

Gdzie szukać dobrych wzorców

W Finlandii reforma edukacji była przedsięwzięciem obejmującym uczniów, rodziców, ekspertów, polityków, decydentów edukacyjnych, a także ludzi biznesu. Wypracowany model uwzględnia uwarunkowania popytowe i podażowe, a u jego podstaw leży duży zakres swobody szkół i nauczycieli w kwestii realizacji programu. Sam program wykorzystuje każdy rodzaj pracy w zespole – począwszy od tworzenia zespołów badawczych na zajęciach z przedmiotów ścisłych, a skończywszy na zajęciach artystycznych, muzycznych, filmowych, sportowych.

W ramach reformy edukacji udoskonalono też sam zawód nauczyciela. Duże inwestycje w szkolenia i rozwój nauczycieli są dziś filarem fińskiego systemu edukacji. Jak pisze Pasi Sahlberg w “Teachers as leaders in Finland”, rezultatem reformy, zapoczątkowanej 40 lat temu, jest wysoki poziom wiedzy ogólnej nauczycieli, ich ponadprzeciętne zdolności społeczne i jasno zdefiniowane cele edukacyjne.

Nauczyciele są grupą zawodową cieszącą się wysoką estymą, sami widzą się jako profesjonaliści, których obowiązkiem i potrzebą wewnętrzną jest planowanie procesu nauczania, przekazywanie wiedzy oraz ocena wyników swojej pracy. Elementem reformy edukacji w Finlandii było również przygotowanie nauczycieli do wzajemnego wspierania się i kolegialnego ustalania priorytetów nauczania, metod i zakresu materiału oraz rozwijania sposobów zwiększających możliwości uczenia się przez uczniów. W rezultacie to nie cenzorzy zewnętrzni oceniają efekty procesu nauczania, to nie system testów bada poziom wiedzy i umiejętności uczniów na każdym etapie edukacji. W Finlandii to nauczyciel przez długie lata edukacji, jako jedyny, ocenia postępy swoich podopiecznych, eliminując niebezpieczne zjawisko uczenia się „pod testy”.

Organizacja edukacji oferowana w Stanach Zjednoczonych ustępuje jakością fińskiej, ale co interesujące, to w USA pojawiają się innowacje dotyczące metod pedagogicznych, jak i organizacji szkoły czy lekcji. To tam po raz pierwszy zaproponowano łączenie dzieci w grupy biorąc pod uwagę ich pochodzenie społeczne. Podejście to z jednej strony miało niwelować różnice, a z drugiej strony – właśnie z uwagi na różnice – zwiększać efekty pracy zespołowej. Również w Stanach pojawiła się koncepcja rozwoju holistycznego wykorzystująca talent i inteligencję jednostki, metoda rozwijania u dzieci umiejętności potrzebnych w codziennym życiu, trening partnerski nauczycieli czy alternatywne metody oceniania postępów ucznia w nauce. To stąd pomysły czerpią dziś Finowie, Brytyjczycy, Singapurczycy.

Co ciekawe, zdaniem Kena Robinsona sami Amerykanie słabo wykorzystują własne osiągnięcia w szkolnictwie powszechnym. Trudno im jednak odmówić umiejętności tworzenia niepublicznych, wybitnych placówek, w których stosuje się wspomniane metody pracy.

Elementem zwiększającym kreatywność uczniów jest włączanie w proces edukacji wszelkich programów dostępnych on-line, wspierających zarówno nauczycieli, jak i uczniów. Ten instrument jest szeroko rozpropagowany w Wielkiej Brytanii. I zdaniem Sala Khana (twórcy Akademii Khan’a) pozwala dostosować nauczanie do indywidualnego tempa pracy każdego uczącego się. I co istotne, wzmacnia rolę aktywnego uczenia się, bo polega na samodzielnym (lub zespołowym) rozwiązywaniu problemów, a nie na biernym słuchaniu wykładu.

O ile Wielka Brytania i Stany Zjednoczone to kraje, w których edukacja różni się w zależności od tego czy jest publiczna, czy prywatna, o tyle uporządkowany i równy dostęp do powszechnej edukacji, niezależny od wykształcenia i majętności rodziców, jest fundamentem systemu w Szwecji, Danii, Izraelu. Inwestowanie w dobrze zorganizowane, powszechne szkolnictwo służy utrwalaniu umiejętności współpracy i zacieśniania więzów społecznych dzieci i młodzieży i jest budulcem kapitału społecznego tych gospodarek.

Kreatywność trzeba ćwiczyć

Ken Robinson od lat analizuje znane metody i poszukuje nowych sposobów na zwiększanie kreatywności dzieci i młodzieży. Jego zdaniem wprowadzenie do szkół warsztatów teatralnych (interpretacji sztuk, wchodzenie w interakcję, dyskutowanie nad sposobami przekazu treści) jest dobrą ścieżką edukacji, a dobrzy nauczyciele tego przedmiotu są specjalistami w stawianiu uczniom pytań i ułatwianiu procesu dochodzenia do odpowiedzi. To wspiera indywidualną dociekliwość i pewność siebie uczniów.

Skutecznym sposobem wyzwalania w uczniach kreatywności i dalej innowacyjności jest również prowadzenie zajęć metodą odwróconej klasy. Metoda polega na zmianie „układu wpływów w klasie”: nauczyciel, który do tej pory był wykładowcą staje się inspiratorem i mentorem, uczniowie – studentami i nauczycielami. Metoda odwróconej klasy zakłada trzy etapy pogłębiania każdego poruszanego tematu, może być zastosowana w każdym obszarze tematycznym, na każdej lekcji. Etap pierwszy to samodzielne zapoznanie się ucznia z materiałem podczas pracy w domu, przyswojenie podstawowych pojęć i ogólnego kształtu zagadnienia. Etap drugi to praca wspólna podczas lekcji, gdzie uczniowie, pod okiem nauczyciela, uczą się jak w praktyce wykorzystać zdobytą wiedzę. Trzeci etap to znowu samodzielna praca w domu polegająca na sprawdzeniu swojej wiedzy i ewentualnym jej poszerzeniu. Najważniejszym elementem tej metody jest etap drugi, w którym uczniowie wspólnie zastanawiają się nad użytecznością zdobytej wiedzy, możliwością jej zastosowania w życiu, przeprowadzają eksperymenty.

Z kolei prof. Eric Mazur, fizyk z Harvardu, twierdzi, że kreatywność budzi się, kiedy w procesie nauczania stosuje się metodę znaną pod nazwą „peer instruction”. Jego zdaniem postępy w nauce są skorelowane ze stopniem współpracy. Prof. Mazur zlecał studentom zapoznanie się z materiałem przed swoimi zajęciami, podczas zajęć robił jedynie krótkie wprowadzenie, po czym stawiał pytanie i zbierał odpowiedzi. To co było innowacyjne w jego metodzie, to etap uzupełniania wiedzy. Była to zmiana podmiotu uzupełniającego wiedzę wśród studentów mylnie odpowiadających na jego pytania. To właśnie studenci, którzy udzielili prawidłowych odpowiedzi wyjaśniali zagadnienie tym, których odpowiedzi były niepoprawne.

Mazur zauważył bowiem, że studenci szybciej pojmowali zagadnienie, kiedy wyjaśnień udzielali rówieśnicy, niż kiedy robił to nauczyciel. Sedno ujrzał bowiem w różnicy trwałości wiedzy. Student, który właśnie zrozumiał zagadnienie, wie z jakimi trudnościami podczas rozumowania się zetknął, natomiast nauczyciel zapominał już o trudnościach, jakie mają początkujący i najprawdopodobniej nie uwzględni ich w toku wyjaśniania zagadnienia.
Sukces kosztuje

Utrwalanie umiejętności współpracy, wyzwalanie kreatywności i zacieśniania więzów społecznych dzieci i młodzieży za pomocą powszechnej edukacji to budulec kapitału społecznego i silnej gospodarki. Ken Robinson zauważa, że zwiększanie kreatywności całego społeczeństwa powinno być celem politycznym każdego rządu. Taki – możliwy do zrealizowania, długookresowy – cel powinien przyświecać wszystkim, którzy chcą wzmacniać pozycję Polski na świecie. Trzeba jednak pamiętać, że, jak twierdzi Pasi Sahlberg, reformowanie szkolnictwa musi być procesem złożonym i wymagającym czasu. Jego przyspieszanie to de facto rujnowanie szkolnictwa.

Autorka pracuje w Instytucie Ekonomicznym NBP. Artykuł wyraża jej prywatne opinie.