Ta mniejsza liczba z rodzimego punktu widzenia jest i tak potężna. 452,5 mln metrów to powierzchnia prawie połowy wszystkich polskich domów i mieszkań. Tak duża podaż lokali skutkuje tym, że w Chinach istnieją nie tylko całe osiedla czy dzielnice, ale całe niezamieszkane miasta.

Co więcej, w Chinach taka sytuacja nie jest niczym nowym. Dynamiczny rozwój jest wpisany w ostatnie chińskie dekady. Trzeba przecież pamiętać, że na przełomie lat 70 i 80-tych rynek nieruchomości w Chinach nie istniał, a gospodarka była w opłakanym stanie.

W wyniku dynamicznego rozwoju już od 2005 roku wieszczenie załamania na tym rynku stało się powszechną praktyką. Od ponad dekady chiński rynek nieruchomości opiera się więc załamaniu. Według Wade’a Sheparda – korespondenta Forbes.com - jest to wynik wielu czynników.

Po pierwsze sektor nieruchomości jest odpowiedzialny za 15% chińskiego PKB. Partia poświęca więc mu sporo uwagi, aby rozwijał się w pożądany sposób. Jeśli więc ceny nieruchomości zaczynają rosnąć za szybko, kredyty stają się droższe, trzeba mieć większy wkład własny, a deweloperzy mają mniej ziemi do zabudowy. Gdy na rynek wkracza spowolnienie, kurki z pieniędzmi są odkręcane.

Co jednak warto podkreślić, Chińczycy wciąż nie mają wielu kredytów. Wade Shepard przytacza dane, zgodnie z którymi 90% Chińczyków ma mieszkanie na własność, ale 80% nieruchomości jest wolnych od hipoteki. Ewentualne załamanie nie powinno więc doprowadzić do licznych przejęć nieruchomości i wyprzedaży po niższych cenach – jak miało to miejsce w przypadku amerykańskiego czy hiszpańskiego kryzysu na rynku mieszkaniowym.

Co więcej posiadanie własnej nieruchomości jest dla Chińczyków sposobem na budowanie statusu społecznego. Ten w „Państwie Środka” jest niezwykle ważny i może decydować o karierze zawodowej i możliwości założenia rodziny. Gdyby do tego dodać fakt, że Chińczycy nie mają zbyt wielu innych możliwości lokowania pieniędzy, okaże się, że rynek nieruchomości w Chinach trudno oceniać z europejskiej perspektywy.

>>> Czytaj też: Kraj niezrozumiały dla Zachodu. Jak robić interesy z Chinami?