Pierwszy etap reformy przewiduje stworzenie 7 tys. nowych etatów wojskowych - poinformowała von der Leyen na spotkaniu z dziennikarzami w Berlinie. Cały proces zwiększania stanu osobowego armii ma potrwać siedem lat.

Po zjednoczeniu Niemiec w 1990 roku Bundeswehra liczyła niemal 600 tys. żołnierzy; obecnie w niemieckiej armii służy 177 tys. wojskowych.

Poprzednicy von der Leyen, Karl-Theodor zu Guttenberg i Thomas de Maiziere, przeprowadzili radykalną redukcję liczby żołnierzy i uzbrojenia. Realizowana przez nich reforma zakładała sztywny limit liczby żołnierzy na poziomie 185 tys.

Bundeswehra bierze obecnie udział w 16 misjach zagranicznych. Wykorzystywana jest też do pomocy uchodźcom. Otrzymała ponadto nowe zadania w związku ze wzmacnianiem wschodniej flanki NATO. Rozważana jest możliwość przejęcia przez Bundeswehrę odpowiedzialności za międzynarodowy batalion, który będzie stacjonował na Litwie.

Reforma armii związana jest ze zwiększeniem nakładów finansowych na obronność. Do 2020 roku budżet niemieckiego resortu obrony ma wzrosnąć z 34,3 mld euro obecnie do 39,2 mld euro. Szef związku zawodowego żołnierzy Andre Wuestner powiedział agencji dpa, że działania zapowiedziane przez minister obrony są "zwrotem o 180 stopni w polityce personalnej".

Von der Leyen zapowiadała wcześniej utworzenie w ramach Bundeswehry oddziałów do walki z cyberatakami. Nowy rodzaj wojska ma rozpocząć działalność w tym roku i być w pełni gotowy do wykonywania zadań w 2021 roku. Planowana jednostka ma liczyć docelowo 13,5 tys. specjalistów z branży informatycznej.

Aby pozyskać kandydatów do "cyberarmii", von der Leyen zamierza uruchomić w szkole wyższej Bundeswehry w Monachium odpowiedni kierunek studiów. Dowództwo Bundeswehry chce przyjmować do armii rocznie 800 cywili i 700 żołnierzy będących specjalistami komputerowymi.

>>> Czytaj też: Brexit to nic. Oto największa niespodzianka, jaka może się przytrafić inwestorom