Widać to po danych o sprzedaży. Klienci, którzy już mają iPhone’a 4 lub 5 nie chcą już ich szybko wymieniać na iPhone’a 6 i nadchodzącego iPhone’a 7. Otrzymujemy także sygnały, że iPhone 7 nie będzie rewolucyjnym telefonem; wprawdzie będzie posiadać aktualizacje software’u i hardware’u, ale nie czeka nas nic spektakularnego jeśli chodzi o nowe funkcje i wygląd.

Po drugie, firma notuje coraz gorsze wyniki w Chinach. Przychody na tym rynku spadły o 33% w ostatnim kwartale. Nie jest to tylko tymczasowa sytuacja, czego chciałby Tim Cook – a bardziej długotrwały problem wywołany faktem, że chińscy producenci, a także Samsung z Korei Południowej, stale umacniają swoją pozycję. Ich modele telefonów są nawet lepsze niż iPhone, co zmniejsza udziały Apple’a w rynku, którego flagowy telefonu jest jednocześnie droższy.

Po trzecie, wszyscy spodziewali się sukcesu Beats – muzycznego serwisu z subskrypcją – oraz Apple Watch, ale jeśli popatrzymy na ten segment, to widać, że przychody spadły o 10% rok do roku. Nie mamy tu więc do czynienia ze wzrostem przychodów. Oznacza to, że długoterminowe perspektywy wzrostu przychodów Apple są obniżane, a co za tym idzie, cena akcji Apple nie będzie fantastyczna w ciągu kolejnego roku.

Peter Garnry, dyrektor ds. strategii rynków akcji w Saxo Banku

>>> Czytaj też: Europejskie czarne owce: oto banki, które mogą mieć problemy w razie kryzysu