Resort energii obwieścił kilka tygodni temu, że Katowicki Holding Węglowy potrzebuje 700 mln zł dofinansowania. Wcześniej urzędnicy szacowali potrzebną kwotę na 500 mld zł, a sam KHW informował o 300 mln zł. W ubiegłym tygodniu „Dziennik Zachodni” podał z kolei sumę 900 mln zł.

Jak ustaliliśmy, wzięła się ona stąd, że zarząd chce mieć 200 mln zł dodatkowej poduszki finansowej (nie oznacza to, że nagle sytuacja KHW dramatycznie się pogorszyła). Zwłaszcza że ceny węgla kamiennego, które chwilowo osiągają wysokie, nienotowane od kilkunastu miesięcy poziomy, mogą według prognoz lada moment spaść.

Skąd pieniądze dla KHW? Na bazie tej firmy ma powstać Polski Holding Węglowy (PHW). Jego inwestorami mają być Węglokoks i Enea (jak już pisaliśmy, wyłożą odpowiednio 150 i 350 mln zł, przy czym Węglokoks zainwestował już 100 mln zł kilka tygodniu temu jako przedpłatę za węgiel; w przeciwnym razie KHW nie wypłaciłby pensji i musiałby ogłosić upadłość). Węglokoks oprócz gotówki docelowo może wnieść do nowego PHW swoją kopalnię Bobrek-Piekary.

Skąd jednak wziąć resztę pieniędzy? – Dodatkowych 400 mln zł raczej nikt nie wyłoży. Większość firm, zwłaszcza energetycznych, dała już setki milionów na pomoc Polskiej Grupie Górniczej i Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Ewentualne 200 mln zł może się uzbiera, ale gdy porówna się program naprawczy PGG i KHW, to jednak holding oczekuje zbyt wiele – mówi DGP osoba z branży górniczej.

W PGG po 500 mln zł zainwestowały PGE, Energa i PGNiG Termika. 300 mln zł dołożył Fundusz Inwestycji Polskich Przedsiębiorstw. Skonwertowany dług wobec Węglokoksu daje 700 mln zł jego zaangażowania w PGG (nie wliczając odkupienia od niej kopalń Bobrek i Piekary), a konwersja zadłużenia TF Silesia – 400 mln zł.

PGNiG Termika wydała też niemal 570 mln zł na zakupy w JSW (odkupione Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej i Spółka Energetyczna Jastrzębie). W Jastrzębie zaangażowane były też TF Silesia i ARP, które odkupiły za 350 mln zł wałbrzyską koksownię Victoria.

Węglokoks nie ma więcej pieniędzy (jego zdolność kredytowa to ok. 100 mln zł), z kolei Enea też nie wyłoży więcej (rok temu wydała 1,48 mld zł na 60 proc. akcji Bogdanki).

Gdy pytaliśmy wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego o trzeciego inwestora w KHW, powiedział, że będzie to spółka Skarbu Państwa. Zaprzeczył, by miały to być np. Orlen lub Lotos.

W mediach pojawiały się informacje o Grupie Azoty czy TF Silesia, ale z naszych informacji wynika, że te podmioty nie są brane pod uwagę przez resort energii.

Jak ustaliliśmy, w grę wchodzi wariant zamknięcia finansowania PHW kwotą 500 mln zł (w takim wypadku wystarczyłoby wsparcie Enei i Węglokoksu), ale to wymagałoby głębszego procesu restrukturyzacji.

Wersja z dofinansowaniem na poziomie 700 mln zł zakłada w zasadzie tylko likwidację Ruchu Śląsk, czyli części kopalni Wujek. Docelowo sam Wujek, który pozostałby kopalnią czynną, miałby jednak charakter muzealno-badawczy (a po jego węgiel sięgnęłaby kopalnia Murcki-Staszic).

11 sierpnia na spotkaniu ze związkowcami zarząd KHW zapewniał, że żadne decyzje w sprawie przyszłości którejkolwiek z kopalń holdingu nie zapadły. „W tym tygodniu zaczną się rozmowy z przedstawicielami strony społecznej w poszczególnych kopalniach, omawianie wariantów, wspólne szukanie rozwiązań” – czytamy w komunikacie KHW.

Ale Ruch Śląsk ma słabe szanse, by się wybronić. Z danych KHW wynika, że strata na sprzedaży węgla wyniosła tam 509 mln zł przez 16 lat (tylko raz był plus), z czego 280,9 mln zł to strata z lat 2010–2015. Śląsk jest przy tym wyjątkowo niebezpieczną kopalnią. Od rozpoczęcia wydobycia w 1974 r. życie straciło tu 54 górników, w tym 20 w katastrofie z września 2009 r.

Jak podkreślił minister Tobiszowski w niedawnym wywiadzie dla DGP, docelowy model samego KHW to dwie kopalnie: Murcki-Staszic i Mysłowice-Wesoła. Co zatem stanie się z kopalnią Wieczorek? Jej kończy się złoże. Nie jest wykluczone, że także ono będzie mogło być wybrane od strony kopalni Murcki-Staszic. To oznaczałoby koniec Wieczorka.

Spółki węglowe do 2018 r. mogą nieodpłatnie przekazywać zbędny majątek do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. W myśl unijnych przepisów pomoc publiczna jest dozwolona tylko na likwidację kopalń (w SRK mogą więc fedrować do końca 2018 r., ale potem muszą zostać zamknięte).

Czy w takim razie nie lepiej włączyć dwie kopalnie KHW, które docelowo mają wydobywać 8,5 mln ton węgla (czyli tyle, ile lubelska Bogdanka należąca w 60 proc. do Enei) do większego podmiotu, czyli PGG, skoro i tak głównym ratującym obu spółek jest energetyka i państwowy Węglokoks?

– To nie byłby wcale zły pomysł. Mielibyśmy wtedy pod kontrolą m.in. wspólną sprzedaż, planowanie produkcji dostosowane do zapotrzebowania rynku. Jednak obawiam się, że UE nie dałaby nam zielonego światła na takie połączenie – mówił pod koniec lipca w rozmowie z DGP minister Tobiszowski.

>>> Czytaj też: Kopalnia dla Niemców? Rząd: po naszym trupie