statystyki

Chiny i Rosja zawarły sojusz? Zachód nie może popełnić błędów zimnej wojny

14 września 2016, 12:20 | Aktualizacja: 14.09.2016, 14:36
Źródło:PAP
Żołnierz chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej

Żołnierz chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczejźródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Tomohiro Ohsumi

Chińsko-rosyjskie stosunki stały się bliższe, a doszło do tego szybciej niż przewidywano. Sojusz tych państw oparty na wspólnej wrogości wobec USA jest możliwy, o ile już nie jest rzeczywistością - czytamy w środowym artykule redakcyjnym w "Financial Timesie".

Reklama

Reklama

"Błędne odczytanie przez Zachód chińsko-sowieckiego rozłamu w latach 50. i na początku lat 60. było jedną z największych porażek służb wywiadowczych w czasie zimnej wojny" - pisze brytyjski dziennik, zauważając, że gdyby Stany Zjednoczone realnie oceniły skalę animozji między Chinami a ZSRR, mogłyby wcześniej wykorzystać je do swoich celów.

"Dziś istnieje niebezpieczeństwo, że USA i ich sojusznicy popełnią błąd odwrotny - ostrzega "FT". - Najbardziej szanowani zachodni komentatorzy odrzucają możliwość, że Chiny i Rosja kiedykolwiek mogłyby utworzyć sojusz". Według dziennika "wielu nawet chińskich i rosyjskich ekspertów jest zdania, że historyczna nieufność" między dwoma krajami jest zbyt duża, by mogło powstać przymierze.

"Ale chińsko-rosyjskie stosunki już stały się dużo bliższe" - czytamy w artykule. Zdaniem "FT" doszło do tego dużo szybciej, niż przewidywano. "Pełnoprawny alians oparty na wspólnym antagonizmie do amerykańskiego porządku światowego jest możliwy, o ile już nie jest rzeczywistością" - zauważa gazeta.

Dziennik podkreśla, że w tym tygodniu na Morzu Południowochińskim rozpoczęły się wspólne ośmiodniowe ćwiczenia chińskiej i rosyjskiej marynarki wojennej. To największa tego typu w historii wspólna operacja flot wojennych obu państw. "FT" zaznacza, że te objawy solidarności między krajami następują dwa miesiące po wydaniu wyroku przez Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze, który w ramach rozpatrywania pozwu złożonego przez Filipiny uznał za bezzasadne roszczenia Chin do traktowania znacznej części Morza Południowochińskiego jako ich wyłącznej strefy ekonomicznej. Moskwa w tej sprawie mocno wspierała stanowisko Pekinu, który wykluczył podporządkowanie się temu rozstrzygnięciu.

"Pekin tradycyjnie unikał formalnych sojuszy, a jego bliskimi partnerami międzynarodowymi w ostatnich latach był tylko Pakistan i Korea Północna" - czytamy w artykule redakcyjnym. Jednak - jak pisze "FT" - obecny chiński prezydent Xi Jinping "prowadzi bardziej stanowczą politykę zagraniczną niż jakikolwiek z jego poprzedników w ostatnich czterech dekadach i są sygnały, że Chiny przychylniej patrzą na koncepcję formalnych aliansów". Według gazety prezydenci obu państw, Xi oraz Władimir Putin, od 2013 roku spotkali się już 17 razy.

"Oprócz wspólnej niechęci względem amerykańskiego +wtrącania się+ w ich sprawy, Chiny i Rosja są podobne w wielu innych kwestiach, od autorytarnych systemów politycznych po zamiłowanie do kapitalizmu państwowego" - czytamy.

Jednak "FT" zastrzega, że alians obu krajów "niesie ryzyko w szczególności dla Rosji. Moskwa obawia się, że tym przymierzem zrazi do siebie innych potencjalnych sojuszników w regionie". Rosja ponadto obawia się nierównowagi demograficznej na Dalekim Wschodzie, gdzie gęsto zaludnione chińskie prowincje graniczą z "rozległymi niezamieszkanymi połaciami rosyjskiego terytorium". Ponadto "Putin niepokoi się na myśl, że Rosja mogłaby być (w tym aliansie) mniej ważnym partnerem" - pisze gazeta.

Dziennik podkreśla też, że "w Pekinie wciąż żywe są wspomnienia o konflikcie z lat 60. o granicę w Mandżurii oraz paternalistyczny stosunek Moskwy do braterskich państw komunistycznych w czasach sowieckich".

"Ale wydaje się, że obydwie strony chcą wyjść poza różniące je kwestie i skupić się na tym, co je jednoczy: wrogości wobec supermocarstwa, które ich zdaniem chyli się ku upadkowi" - czytamy w środowym artykule.

Dziennik ocenia, że "Waszyngton i jego sprzymierzeńcy nie mogą powtórzyć błędów z czasów zimnej wojny, zakładając, że chińsko-rosyjskie relacje są raz na zawsze ustalone oraz bagatelizując ryzyko powstania antyzachodniego sojuszu. Nie powinno to jednocześnie powstrzymywać Stanów Zjednoczonych przed współpracą z Rosją i Chinami w odpowiednich dziedzinach, np. zmian klimatycznych" czy konfliktu syryjskiego.

"Ale wymaga to czujności" i sprawia, że większe znaczenie ma "zapewnienie przez USA wsparcia swoim sojusznikom w Europie Wschodniej i w Azji" - konkluduje "Financial Times". (PAP)

Reklama

Reklama

  • bk2b(2016-09-14 12:51) Odpowiedz 1218

    Polska powinna przyjąć plan minimum w relacjach z Rosją i się go trzymać... Nasza pomyślność gospodarcza i bezpieczeństwo militarne będzie zabezpieczone tylko wtedy kiedy Ukraina, Białoruś i Kraje Bałtyckie, będą zjednoczone z Europą i zabezpieczone militarnie....To jeszcze pieśń historii ale Obwód Kaliningradzki może kiedyś ogłosić separatyzm od Rosji.... Mały Ruch Graniczny musi być na razie zamknięty do czasu kiedy Ukraina otrzyma bezwizowy wjazd do EU i u Rosjan wywoła to rozgoryczenie że są w gorszej sytuacji ... Polska musi dzisiaj dbać o jedność EU choćby miała w czymś ustąpić.... Co do Rosji to ten kraj 80 % swojej ludności w części Europejskiej do Uralu i zawsze będzie miał interesy przeciwne do opcji Euro-Atlantyckiej czyli również Polskiej. Azjatycką część może bez przeszkód poświęcić Chinom bo nie ma tam aż takich profitów oprócz militarnych...Nie traci nic oddając Chinom swoje obwody przy granicy z chinami dla ich obywateli. Przecież już jest taka sytuacja że niektóre obszary przygraniczne Rosji zamieszkuje przewaga 90 % chińczyków. Rosja więc nie traci wiele a bez niej Chiny nie mają szans zbudować Jedwabnego Szlaku który może zmienić układ sił w Świecie. Czy Polska jest w stanie ustalić kiedyś spokojne z Rosją wzajemne zasady handlu i ekonomii takie że Polska będzie bezpieczna pod względem surowcowym i militarnym... ? Czy Polsce opłaca się dalsze angażowanie się USA w Europie Środkowej....? Zaczynam się zastanawiać czy w przyszłości może nie być wojny zamiast militarnej pomiędzy Chinami i USA tylko ciąg dalszy wojny handlowej i ten sojusz Rosji i Chin w końcu i tak wykończy USA .... ? Jeżeli tak to Polska powinna dzisiaj trzymać sztamę przede wszystkim z Chinami... Budować zgodnie z ich koncepcją sojusz Trójmorza ABC którzy posłuży Chinom na ekspansję w Europie na końcówce Jedwabnego Szlaku . Polska stając się kluczowy partnerem Chin, automatycznie będzie bezpieczna wobec Rosji która nie odpuści Polsce.... Czas działa na naszą korzyść. Nie możemy też zamykać sobie drogi do porozumienia z Rosjanami w każdej chwili i to z dnia na dzień jeżeli zajdzie taka potrzeba !!! Dlatego uważam że cała ta wrzawa o Smoleńsku nikomu nie jest dzisiaj potrzebna....My Polacy musimy wreszcie nauczyć się tego co stosują od wieków inne kraje.... Pragmatyzmu !!!

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • juesejm(2016-09-14 13:02) Odpowiedz 1142

    Zachód to potęga i ta potęga będzie trwać wiecznie. Chiny, Rosja nie mają szans i zostaną ośmieszone a ich gospodarki zrujnowane. USA zawsze wygrywają.

  • PJB(2016-09-14 13:01) Odpowiedz 928

    Ciekawe gdzie my się znajdziemy jeżeli Rosja i Chiny zawiążą bliską współpracę. Polityka prezesa K wyrzuca nas z UE, dla takiego potwora jak Rosja i Chiny gospodarcze podbicie Polski to będzie pestka. Czy już czas uczyć się chińsko-rosyjskiego jako ojczystego?

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • Gość(2016-09-14 14:01) Odpowiedz 816

    Jak się patrzy na obecną kampanię wyborczą w USA , to nie napawa to optymizmem.

  • Warszawiak(2016-09-14 11:57) Odpowiedz 628

    Bardziej naturalny byłby sojusz Rosji i USA skierowany przeciw Chinom, ponieważ to one stanowią zagrożenie dla obydwu tych państw. A wtedy marny los Upainy i tych co na nią stawiają :(

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • bk2b(2016-09-14 13:30) Odpowiedz 53

    Czy zaangażowanie USA na Ukrainie ma głownie osłabić Rosję aby ta nie była tą która przeważy szalę na korzyść Chin ? Wydaje się że Rosja bardzo umiejętnie gra w warunkach kiedy słabnie i cofa się do Azji pozbawiona wpływu na Ukrainę i powoli także Białoruś... Czy USA pogodzą się kiedyś z utratą hegemonii w Świecie ? Wyjście Anglii z EU spowoduje też osłabienie tego kraju a pośrednio też osłabienie właśnie USA....Czy USA tak mocno zaangażują się w Europie Środkowej i Wschodniej że wywoła to wojnę na naszym terytorium.... Mam nadzieję że ludzie w obecnym rządzie mają swoje spotkania na których omawiają politykę międzynarodową i każdy minister czy pracownik niższego szczebla wie o co chodzi w rywalizacji w Świecie... Wchodzimy " do pokoju" pełnych niespodzianek i nieznanych wcześniej spraw....

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • znawca(2016-09-14 17:00) Odpowiedz 47

    Po pierwsze Chiny nie mają sojuszników, taka jest doktryna tego państwa i strategia, dziękuje dobranoc, artykuł nie warty czytania.

  • bk2b(2016-09-14 17:32) Odpowiedz 47

    Polska powinna dzisiaj pokazać Rosji co mogłaby zyskać gdyby podjęła względną współpracę z Polską... A mamy do zaoferowania bardzo dużo... Najpierw będzie faza izolacjonizmu czyli przesłowiowego KIJA . Czyli przekop przez Mierzeję Wiślaną, blokowania NS 2, zagrożenie blokady wraz z Ukrainą całego ruchu samochodowego i kolejowego miedzy Wschodem i Zachodem, wspieranie dążeń Białorusi do integracji z Europą Zachodnią, twarda obrona interesów Ukrainy, budowanie Trój Morza ABC, umowy handlowe z Kazachstanem Gruzją Mołdawią Ukrainą i innymi republikami Azjatyckimi, dbanie o utrzymanie jedności EU, budowanie własnego przemysłu i rozwiązań technologicznych, zakończenie budowy sieci dróg w Polsce, kolei itd... Drugi etap to MARCHEWKA, Pokazanie Rosji że wraz z nią możemy zbudować Jedwabny Szlak z Chin i możemy stać się promotorem Rosji w biznesie Europejskim i Światowym w sytuacji kiedy ich gospodarka sięgnie dna. Możemy zaproponować utworzenie szlaków komunikacyjnych które połączą wschód z Zachodem i włączą Rosję na powrót w krioobieg gospodarczy z Europą....

  • dar(2016-09-14 23:47) Odpowiedz 411

    Chiny wykorzystują Rosję jak stany Zjednoczone Ameryki Polskę i inne kraje, Europy, tylko patrzeć jak w jakimś czasie zacznie się coś dziać. Zbrój się Polsko bo na sojuszników nie co liczyć

  • Marek2(2016-09-14 20:01) Odpowiedz 30

    Ponadto "Putin niepokoi się na myśl, że Rosja mogłaby być (w tym aliansie) mniej ważnym partnerem". Hm, a jakim ma niby być? W tej chwili Chiny są 10-krotnie większe od Rosji, jeśli chodzi o PKB...

  • obserwator(2016-09-15 13:30) Odpowiedz 10

    Powyższe komentarze to same głupoty

  • tylko monarchia(2016-09-17 23:43) Odpowiedz 10

    Do Emila: "gdy już Chiny będą mocarstwem numer 1 nie będzie dla nich zagrożeniem państwo z leżące po drugiej stronie Pacyfiku, a te z którym ma granicę północną." Też tak to widzę. Kiedy Chiny będą mocarstwem nr 1 wcale nie rzucą się na USiaków tylko odbiorą Syberię Rosji (do kogo należała do XVIII w.?, czyżby była terenem niczyim,łech, łech?...). W ogóle Chiny będą robiły wszystko aby nie uwikłać się w wojnę z USiakami i Hindusami - tylko z nimi mogą przegrać. Z Rosją nie mogą przegrać, a jej kawałki są bardzo atrakcyjne dla Chin.

  • Emil(2016-09-14 17:30) Odpowiedz 11

    Artykuł za bardzo skupia się sprawie z punktu widzenia finansjery, której obecny układ sił jest na rękę i która uważa że będzie trwał wiecznie, choć już się kończy. Niemniej jednak wątpię by wyborca w USA nadal widział w tym jakąś wyjątkową korzyść. Dlatego taki Trump z jego nieprzychylnością wobec NATO, WTO czy TIPP jest tak znienawidzony przez lewicowe opinie i finansjerę za nim stojącą. Warto sobie też uświadomić, że USA już w 1870-tych latach miała największą gospodarkę, w pod koniec XIXw. największe PKB per capita i nie były i nie marzyy o byciu mocarstwem światowym, wręcz przeciwnie. Rosnące przekonanie wśród Amerykanów jest takie, że hegemonii też się rozwijali, albo i lepiej, więc nie ma co się dziwić tendencjom izolacjonistycznym w polityce zagranicznej oraz neoprotekcjonizmowi w gospodarce. Bo prawda jest też taka, że bez wysyłania towarów do USA to UE, Chiny czy kraje arabskie by było dużo biedniejsze, a USA miałoby dużo mniejsze zadłużenie, bezrobocie. Dlatego ja rozumiem, że tam ludzie mają takie pomysły, co oczywiście martwi finansjerę, która zbija interes na handu niezależnie czy ogałaca czy wzbogaca on dany kraj. Transatlantycki konsensus powoli odchodzi do lamusa, teraz liczy się Pacyfik. Chiny zaś dobrze rozumieją politykę zagraniczną. Dlatego dzisiejszy sojusz z Rosją jest im na rękę - z dwóch powodów. Pierwszy to chęc zmiany układu sił. Dwa - Rosja retorycznie jest wyczulona na bycie drugorzędnym graczem, ale się wyizolowała i mimo buńczucznej retoryki oddała strefy wpływu w Azji wschodniej Chinom, czyniąc z siebie groźny sąsiad stał się wasalem. Chiny zaś wiążąc kraje w sieć ekonomicznych zależności, która ma przecież służyć chińskim interesom i zalewowi Eurazji chińskimi towarami, tworzy swoje imperium. Liczy się Pacyfik, dlatego Europa z Rosją staje się coraz bardziej tylko Euroazjatyckim odbytem Chin, który ma kupić to co Chiny "wydalą". Dzisiejszy sojusz ma doprowadzić do multilateralnego świata, czyli nowego koncertu mocarstw, każdy ze swoją zmienną strefą wpływów. A, nie oszukujmy się, gdy już Chiny będą mocarstwem numer 1 nie będzie dla nich zagrożeniem państwo z leżące po drugiej stronie Pacyfiku, a te z którym ma granicę północną. W tym kontekście nie zdziwiłbym się, że kiedy Chiny znów zmienią sojusze, będziemy znowu czytać o niedoszacowaniu jeszcze nowszego sojuszu.

  • Gość(2016-09-15 16:51) Odpowiedz 00

    Zachód to się obudzi wtedy jak w nich uderzą.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze