"EBC podtrzymuje swoje uwagi dotyczące ryzyk związanych z kredytami w walucie obcej poczynione w poprzednich opiniach. Jednak w przypadku Polski ryzyka takie obecnie nie wydają się mieć charakteru systemowego i nie wydają się w sposób szczególny zagrażać stabilności finansowej. EBC zauważa również, że projekt ustawy uzasadniony jest głównie względami związanymi z ochroną konsumentów" - napisano w opinii.

"W uzasadnieniu do projektu ustawy oszacowano wynikające z jego wdrożenia koszty dla banków na kwotę pomiędzy 3,6 miliarda złotych a 4 miliardy złotych (tj. w przybliżeniu 830-920 milionów euro). Mając jednak na uwadze znaczące niejasności dotyczące metody kalkulacji kosztów oraz dodatkowe koszty operacyjne możliwe jest, że faktyczny koszt dla banków wdrożenia projektu ustawy przekroczy szacunki ustawodawcy" - dodano.

W dokumencie EBC zwrócił uwagę na szacunki NBP, według których koszty wdrożenia projektu ustawy mogą być nawet ponad dwa razy wyższe, niż wskazane w projekcie ustawy.

"Jak wskazano w poprzednich opiniach EBC, wprowadzanie rozwiązań mających skutek retroaktywny może mieć także negatywny wpływ na polską gospodarkę, jeśli doprowadzi do pogorszenia nastrojów inwestorów zagranicznych spowodowanego postrzeganym zwiększeniem braku pewności prawnej i ryzyka kraju" - napisano w dokumencie.

>>> Czytaj też: Rumunia bierze się za franki. Fitch: Przewalutowanie kredytów bez wpływu na ratingi banków

"W konsekwencji powyższego EBC sugeruje, aby władze polskie dokonały dogłębnych analiz mających na celu lepsze określenie wpływu projektu ustawy na stabilność finansową, w szczególności celem weryfikacji, czy wprowadzanie rozwiązań mających skutki retroaktywne może mieć negatywny wpływ na pojedyncze instytucje kredytowe, sektor bankowy i polską gospodarkę w ogólności. W szczególności należy odpowiednio uwzględnić adekwatność kapitałową instytucji, które dotknięte zostaną tą regulacją oraz transgraniczne skutki dla skonsolidowanych zysków międzynarodowych grup bankowych" - dodano.

EBC ocenił, że należy również w należyty sposób uwzględniać potrzebę uczciwego podziału obciążeń pomiędzy wszystkich interesariuszy, tym samym zmniejszając ryzyko nadużyć w przyszłości.

"EBC oczekuje również, że rozwiązania zawarte w projekcie ustawy będą odpowiednio wyważone w odniesieniu do wpływu na lokalne banki i banki znajdujące się w posiadaniu kapitału zagranicznego" - napisano.

"EBC zauważa wreszcie, że rozwiązania zaproponowane w projekcie ustawy nie eliminują wszystkich ryzyk dotyczących kredytów walutowych" - dodano.

Pierwsze czytanie prezydenckiego projektu ustawy o zasadach zwrotu niektórych należności wynikających z umów kredytu i pożyczki planowane jest na 20 października.

Projekt ustawy wpłynął do Sejmu w sierpniu. Kancelaria Prezydenta szacowała wówczas, że koszty tej operacji dla banków wyniosą 3,6-4 mld zł.

Projekt zakłada wprowadzenie limitu kwotowego w wysokości 350 tys. zł, który jest wysokością kapitału kredytu, w stosunku do której konsument jest uprawniony do żądania pomniejszenia kapitału lub zwrotu nadpłaty.

Zgodnie z projektem klient będzie mógł w terminie 6 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy wnioskować o zwrot spreadów. Uprawnionym do złożenia wniosku będą również klienci, których umowa kredytowa już wygasła. Ustawa ma wejść w życie po upływie 30 dni od ogłoszenia.

Według autorów projektu ustawy, w dalszej kolejności powinno dojść do przewalutowania kredytów, a wymuszać je będzie między innymi zwiększanie wymogów kapitałowych dla tych kredytów.

Narodowy Bank Polski w swojej opinii do projektu ustawy szacował, że koszty wdrożenia ustawy mogą być nawet ponad dwa razy wyższe niż zakładane 3,6-4 mld zł.

Z kolei Komisja Nadzoru Finansowego szacuje, że łączne koszty dla banków, wynikające z wprowadzenia w życie projektu tzw. ustawy spreadowej, wyniosłyby 9,3 mld zł.

>>> Czytaj też: Czy państwo zapłaci bankom za „frankowców”?