Zastanówmy się nad czynnikami działającymi na rzecz radykalizacji. Porównywalne zjawisko wystąpiło w latach 30., kiedy faszyzm doszedł do władzy i rzeczywiście zyskał popularność w kilku krajach, choć może nie wszędzie w takim stopniu jak w Niemczech czy we Włoszech. W każdym razie to była reakcja głównie na kryzys ekonomiczny. Ludzie nie potrafili sobie poradzić z życiem i poszukiwali rozwiązań, których do tamtej pory nie było. Odwoływali się więc do nacjonalizmów, obrony interesu narodowego i charyzmatycznego lidera, bo to im się wydawało bardziej przekonujące i skuteczne niż system parlamentarny.
Pojawieniu się radykalizacji sprzyja kilka czynników. W jakimś stopniu są to indywidualne skłonności, które wynikają np. z uczenia się radykalizmu w środowisku rodzinnym. Nakładają się na to czynniki sytuacyjne, np. poczucie alienacji, poniżenia lub naruszenia godności, z którymi nie można sobie poradzić, lub wrogość wobec mniejszości etnicznych. Można nimi straszyć, nawet jeżeli obiektywnie rzecz biorąc, są one nieliczne. Wyniki badań wskazują, że radykalizm jako cecha osobowościowa koncentruje się w kategoriach osób o niższym statusie, natomiast jest odpowiednio słabszy w kategoriach ludzi lepiej wykształconych, zajmujących wyższe pozycje. Do efektu niekorzystnej sytuacji trzeba dodać wpływ ekstremistycznej, a przekonującej, ideologii, takich jak obecnie islamizm lub dżihad. Dochodzi do tego jeszcze jeden element w postaci atrakcyjnej strategii: można się czuć pozbawionym godności, ale nie mieć alternatywnego narzędzia do szukania korzystnych rozwiązań – kiedy się ono pojawia, np. w postaci partii oferującej konkretne instrumenty, zaczyna to działać.
>>> CAŁY TEKST W ŚWIĄTECZNYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"
