uzyskał 20 703 694 głosy, podczas gdy szefowa Frontu Narodowegozdobyła 10 637 120 głosów.
Na Macrona, niezależnego kandydata centrowego, reprezentującego nurt liberalny, zagłosowało 43,63 proc. uprawnionych do głosowania, a na szefową skrajnie prawicowego Frontu Narodowego – 22,42 proc. elektoratu. Uprawnionych do głosowania było blisko 47,4 mln osób.
Frekwencja wyniosła 74,62 proc. i okazała się nieco wyższa niż pierwotnie informowały francuskie i europejskie media, które zwracały uwagę na fakt, iż w drugiej turze wyborów prezydenckich zanotowano rekordowo niską frekwencję, najniższą od 1969 roku.
Do wyborów nie poszło – jak podano – ponad 12 mln uprawnionych do tego Francuzów (według danych MSW 12041313 - PAP), czyli 25,38 proc., a głosów nieważnych i pustych oddano ponad 4 mln, czyli 11,5 proc.
Zgodnie z informacjami niewypełnione karty wrzuciło do urn ponad 3 mln głosujących, głosy nieważne oddało zaś 1 060696. uczestników głosowania.
Według belgijskiego dziennika "Le Soir", tak dużej absencji wyborczej i tak wielu nieważnych i pustych głosów nie było we Francji od 1969 roku, gdy wygrał z w drugiej turze przedterminowych wyborów prezydenckich. Frekwencja wyniosła wówczas 68,85 proc. – w pierwsze turze osiągnęła poziom 77,59 proc.
>>> Czytaj też: Co oznacza wybór Macrona dla Francji, Polski i UE? [ANALIZA]
