Gróbarczyk: Nord Stream 2 to pogwałcenie strategii energetycznej UE

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 czerwca 2017, 12:52
Budowa Nord Stream 2 to pogwałcenie strategii energetycznej Unii Europejskiej; nasz cel jest prosty, zahamowanie budowy – powiedział w czwartek minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk.

"Cieszę się, że przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk wyraził negatywną opinię co do budowy gazociągu , ale niestety jest to spóźnione o 5 lat, bo powinien to zrobić w Berlinie podczas konferencji z Angelą Merkel (kanclerz Niemiec - PAP), kiedy budowano Nord Stream 1" – powiedział w poniedziałek rano w Polskim Radiu Szczecin minister Marek Gróbarczyk.

Dodał, że nie należy łączyć stanowiska Tuska z polityką prowadzoną przez Komisję Europejską. "Przede wszystkim komisarz (Unii Europejskiej ds. energii – PAP) Miguel Canete realizuje politykę na wskroś nieprzychylną stanowisku grupy państw, które będą najbardziej odczuwały budowę . Stąd szeroko zakrojone działania naszego rządu, aby ta inwestycja nie doszła do skutku" – wyjaśnił minister.

"Całkowicie rozsypuje się koncepcja Unii Europejskiej, co tylko potwierdza zasadność przyjęcia strategii, że jeśli nie zadbamy o siebie sami, to nikt o nas nie zadba. Rozbudowa gazoportu w Świnoujściu czy budowa gazociągu Baltic Pipe do Danii to nasz główny cel, który realizujemy, nie oglądając się na komisję" – zaznaczył Gróbarczyk.

Pytany o odbiór pierwszego transport skroplonego gazu ziemnego ze Stanów Zjednoczonych do Polski, który zaplanowano w czwartek, minister odpowiedział, że "jest to pierwszy gazowiec, który rozpocznie proces negocjacyjny w sprawie dostaw".

"Jeśli chodzi o transakcję mówimy o milionowych kwotach a nawet wyższych. Stany Zjednoczone są potężnym graczem, jeśli chodzi o kontrolę rynku gazowego czy surowców energetycznych. Widać to po polityce konserwatywnego prezydenta Donalda Trumpa, który bardzo mocno skupia się na surowcach energetycznych" – dodał Gróbarczyk.

Minister podkreślił w rozmowie, że rząd polski stawia ogromy nacisk na rozwój gospodarki śródlądowej. "Cel jest jeden: rozpoczęcie inwestycji. Jesteśmy bardzo blisko zakończenia procesu przygotowawczego, rozpoczynamy przetargi na studium wykonalności budowy odrzańskiej drogi wodnej i wiślańskiej drogi wodnej. Na to potrzeba ok. 70 mld zł, ale pieniądze to nie jest nasz główny problem" – podkreślił.

"Problemem jest uzyskanie zgód środowiskowych, stworzenie programu inwestycyjnego i racjonalne rozłożenie tego w ramach kooperacji z biznesem. Czyli nie tworzenie specjalnych ustaw na rzecz realizacji dróg śródlądowych tylko zawiązywania odpowiednich umów z przedsiębiorcami. Z naszych wstępnych ocen i założeń wynika, że nie będziemy mieli problemów ze znalezieniem kapitału, on sam chce przyjść do nas w ramach inwestycji. Dzisiaj jest ogromne zapotrzebowanie na inwestycje, które dają szanse na rozwój, bo ich po prostu w Europie nie ma" – dodał. (PAP)

>>> Polecamy: Trump opuszcza Paryż, USA opuszczają węgiel

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj