O istnieniu takiego porozumienia informowała we wtorek kurdyjska telewizja NRT, powołując się na jednego z deputowanych partii Gorran do kurdyjskiego parlamentu. Według umowy kurdyjskie oddziały Peszmergi miały wycofać się bez walki ze wszystkich tzw. terytoriów spornych, czyli terenów nienależących do Regionu Kurdystanu. Obejmują one m.in. miasto i prowincję Kirkuk.

Kurdowie mieli dobrowolnie oddać siłom irackim 17 dzielnic miasta Kirkuk, zachowując kontrolę nad pozostałymi 11. W przypadku niespełnienia tego warunku armia iracka zajęłaby wszystkie 28 dzielnic. Centrum miasta miało być administrowane wspólnie przez Kurdów i inne grupy etniczne.

Umowa miała również zakładać, że powstanie nowy region złożony z prowincji Halabdża, As-Sulajmanijja i Kirkuk, z kompetencjami podobnymi do tych, które ma obecnie Region Kurdystanu. Ponadto rząd iracki miał wypłacić pensje pracownikom państwowym w prowincjach Kirkuk i As-Sulajmanijja, a także żołnierzom Peszmergi związanej z Patriotyczną Unią Kurdystanu (PUK) według listy przygotowanej przez Pafela Talabaniego, najstarszego syna Dżalala Talabaniego, niedawno zmarłego założyciela PUK i byłego prezydenta Iraku.

Umowa miała rzekomo zostać zawarta między Pafelem Talabanim i Hadim al-Amerim, liderem wspierających iracką armię Sił Mobilizacji Ludowej (PMF). Jej istnieniu zaprzeczył również Szejch Dżafar Mustafa, który dowodził oddziałami Peszmergi PUK w Kirkuku. Stwierdził on również, że Masud Barzani nie wydał rozkazu wycofania się z Kirkuku. Dodał też, że Peszmerga początkowo stawiała opór. Oskarżył jednak Iran o to, że wsparł atak na pozycje kurdyjskie i w takiej sytuacji konieczne było wycofanie się, by ratować życie kurdyjskich żołnierzy.

Iran stanowczo odrzucił te oskarżenia. Doradca Najwyższego Przywódcy Iranu Alego Chameneia ds. bezpieczeństwa Ali Akbar Welajati oświadczył, że irańskie oddziały nie odegrały żadnej roli w przejęciu kontroli nad Kirkukiem przez armię iracką. Winą obarczył Barzaniego, dodając, że większość Kurdów nie popierała decyzji kurdyjskiego prezydenta.

Reklama

Tymczasem liderzy kurdyjscy wciąż zarzucają sobie nawzajem zdradę. W środę wiceprezydent Regionu Kurdystanu Kosrat Rasul z PUK zarzucił ją Pafelowi Talabaniemu. Obaj rywalizują o przywództwo nad partią PUK.

Na środę zaplanowano też posiedzenie parlamentu kurdyjskiego, który ma podjąć decyzję w sprawie bezterminowego przełożenia zaplanowanych na 1 listopada wyborów parlamentarnych i prezydenckich w Regionie Kurdystanu oraz przedłużenia kadencji prezydenckiej Barzaniego o kolejne dwa lata. Kadencja ta upłynęła w 2013 r. Tymczasem do rezygnacji Barzaniego wezwały władze opozycyjnej partii Gorran oraz przewodniczący kurdyjskiego parlamentu Josef Muhammad. (PAP)