Kanadyjski historyk: Prezydenci nastają i odchodzą, a kraje zostają. Nie da się zmienić geografii

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12 listopada 2017, 15:30
Zachód nie docenił Rosji, choć wystarczyło spojrzeć na mapę, by zrozumieć, do czego ten kraj będzie zmierzał. Już dawno trzeba było wyznaczyć czerwoną linię, której przekroczenie nie będzie tolerowane. Ale tak się nie stało. Nawet wówczas, kiedy zajęła część Ukrainy.
3152966-michael-grant-ignatieff-pisarz.jpg
Michael Grant Ignatieff pisarz, historyk oraz polityk kanadyjski, w latach 2008–2011 lider Liberalnej Partii Kanady. Obecnie rektor Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie fot. Wikimedia

To spekulacje, a ja bym wolał się nie wypowiadać na temat tego, czego jeszcze nie ma. Na razie mój kraj zajął bardzo stanowcze stanowisko wobec Rosji, która – okupując terytorium Ukrainy – zdaje się dążyć do tego, aby porządek, jaki się ukształtował po ostatniej wojnie, zmienić. I nie chodzi tylko o nałożenie sankcji na Rosję czy gesty polityczne, lecz też wysłanie do krajów bałtyckich i na samą Ukrainę kanadyjskich żołnierzy.

Ma pani rację, bo nie o liczbę żołnierzy chodzi, ale właśnie o gest, o pokazanie, że mój kraj podejmie wszelkie działania chroniące ład międzynarodowy. Diaspora ukraińska w Kanadzie, ci „ludzie w owczych kubrakach”, jak ich niektórzy nazywają, mogą liczyć na wsparcie władz. Kanada wzięła udział w I wojnie światowej, walczyła w II wojnie i bardzo docenia porządek i spokój, który po niej nastał. Współpracujemy zresztą ze Stanami Zjednoczonymi, z ich wywiadem, by go utrzymać.

Prezydenci nastają i odchodzą, a kraje zostają. Nie da się zmienić geografii, więc pewne interesy geopolityczne Kanady i USA będą zawsze wspólne. Dlatego oba nasze państwa solidarnie włączyły się w sankcje wobec Rosji za aneksję części Ukrainy.

Trzeba tutaj rozgraniczyć pojęcia: uchodźców i migrantów. W czasie wojny w Wietnamie ze Stanów do Kanady uciekały tysiące młodych mężczyzn, którzy chcieli w ten sposób uniknąć wyjazdu na front. I mój kraj jakoś dał sobie radę, choć problem był dużo większy i poważniejszy niż dziś, bo obecnie jest wyolbrzymiany przez media. Kanada nie będzie miała problemu, aby zaabsorbować nielegalnych pracowników, migrantów ekonomicznych np. z Meksyku. Natomiast realnym problemem są ludzie, którzy uciekli do USA z Bliskiego Wschodu, a teraz przyjeżdżają do nas. Większość z nich zostanie odesłana z powrotem do Stanów, gdyż nie spełniają rygorystycznych warunków, jakie mój kraj przyjął wobec emigrantów.

 Cały tekst przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj