Zapewne do końca tego roku ten niegdyś aukcyjny, dziś po prostu sprzedażowy serwis internetowy, pobije swój własny rekord. Dane z początku grudnia mówią o tym, że sprzedano na nim w tym roku 29 mln 593 tys. 106 przedmiotów. Do końca miesiąca uda się przekroczyć 30 mln sprzedanych mniejszych i większych produktów. Jeśli porównamy to z 2002 rokiem, gdy sprzedało się zaledwie trochę ponad 202 tys. przedmiotów, widać jak daleką drogą w ciągu tych kilkunastu lat przeszedł serwis z Poznania.

Historia Allegro.pl rozpoczęła się 13 grudnia 1999 r. Ojcem tego sukcesu jest Holender Arjan Bakker, który przyjechał do Polski pod koniec lat 90., bo przegrał zakład, którego stawką był właśnie wyjazd do naszego kraju. To on wpadł na pomysł stworzenia polskiej wersji amerykańskiego serwisu aukcyjnego eBay. Legenda głosi, że gdy szukał kogoś, kto pomógłby mu w tym projekcie, do komputerów jego firmy włamał się haker, który pokonał zabezpieczenia i zostawił informację, jak zmienić system ochrony, by włamania już się nie zdarzały. Po dwóch miesiącach poszukiwań Bakker namierzył hakera i zaproponował mu pracę. Wtedy w nowy projekt zainwestował 30 tys. zł.

Rok temu południowoafrykański właściciel Grupy Allegro, firma Naspers, sprzedała serwis za 3,25 mld dolarów czyli około 12,7 mld złotych.

>>> Czytaj też: Po raz pierwszy, po raz drugi, sprzedane. Allegro

Pierwszy inwestor

Reklama

Wróćmy jednak do 1999 roku. Trzech zapaleńców z Poznania i Bakker uruchomili mały portal aukcyjny. Nazwali go Allegro, bo chcieli kojarzyć się z szybkością działania.

Uruchomione tuż przed świętami Bożego Narodzenia 1999 roku w małej piwnicy bez okien w Poznaniu Allegro miało być pchlim targiem dla zapaleńców i hobbystów. Informacja o powstaniu serwisu aukcyjnego trafiała do przyszłych użytkowników najczęściej pocztą pantoflową. Z miesiąca na miesiąc ich liczba rosła. Ludzi przyciągało to, że można tam było znaleźć wszystko za niską cenę: stare monety, komiksy, perfumy, kosmetyki, ubrania, zabawki dla dzieci, opony zimowe. Początkowo jednak Allegro było dosyć niszowym portalem. Nie bez powodu - w końcu na przełomie 1999 i 2000 roku nie było jeszcze nawet Neostrady, a internet był medium elitarnym.

Mimo to wystarczyło parę tysięcy zarejestrowanych klientów, by po kilku miesiącach od startu serwis kupiła brytyjska grupa QXL Ricardo za 75 tys. dol. QXL był wówczas jednym z najważniejszych graczy na europejskim rynku e-aukcji. Bakker pozostał przy sterach jako menedżer QXL Poland, a malutkie wciąż Allegro wpadło na doskonały pomysł – podpisało umowę z Onetem. Dzięki porozumieniu – wartemu wtedy, jak mówi internetowa legenda, sporą sumę 1 mln zł – Allegro zdobywa silne wsparcie marketingowe. Plan jest taki: aukcje są nagłaśniane w Onecie, a w efekcie w ciągu roku serwis aukcyjny ma zdobyć 200 tys. użytkowników. Zdobywa dwa razy więcej. Dzięki temu już 2001 roku Allegro może sobie pozwolić na niepopularną decyzję, czyli wprowadzenie prowizji od zawartych transakcji.

Mimo tego pięć lat później kupujących i sprzedających było już 2,5 mln. To był ten moment, gdy internet zaczął się popularyzować, podobnie jak idea e-commerce. Zarówno kupujący, jak i sprzedający, zaczęli się przekonywać, że nawet pomimo prowizji i tak ta forma handlu się opłaca.

eBay poległ

To właśnie w 2005 roku ten serwis internetowy po raz pierwszy pokazał swoją rynkową siłę. Kiedy w kwietniu tamtego roku z pompą wszedł na polski rynek amerykański potentat eBay, ranking aukcji internetowych wyglądał tak: najpierw Allegro, potem długo nic i niewielkie serwisy jak Świstak.pl. I… właściwie do dziś nic się nie zmieniło, bo eBay nie udał się podbój naszego rynku.

Choć Facebook wygryza Naszą Klasę, You Tube kładzie kres Wrzucie, Twitter połyka Blipa i nawet Gadu Gadu nie utrzymuje swojej pozycji, Allegro wciąż opiera się zagranicznym wielkim markom. Co więcej rozpoczyna mocną inwazję marketingową.

Zaczyna inwestować w billboardy i reklamy telewizyjne, by odejść od wizerunku wirtualnego pchlego targu, miejsca do wyprzedawania gratów z piwnicy, a skupić się na pokazywaniu, że jest cyfrową platformą handlową żyjącą z kontaktowania sprzedawców i kupujących. Dziś kampanie marketingowe i reklamowe Allegro są już legendarne. Od uwielbianych przez internautów Legend Allegro, czyli cyklu krótkometrażowych filmów fabularnych bazujących na polskich legendach, poprzez ubiegłoroczny globalny sukces “Dziadka Allegro” czyli jednego ze spotów z cyklu “Czego szukasz?”.

Ale sam marketing nie jest jedynym powodem, dla którego serwisowi - już raczej nie aukcyjnemu, bo w 2017 roku ledwie 3 procent wszystkich transakcji polegało na licytacji - udaje się utrzymać tak mocną pozycję rynkową.

Choć od początku istnienia Allegro budziło przeróżne kontrowersje, od sławetnych wpadek z aukcjami, gdzie za złotówkę przez pomyłkę sprzedawano samochody czy inne cenne dobra, poprzez narzekania sprzedawców na rosnące prowizje, i tak udało się mu zbudować bardzo rozpoznawalną markę. Dziś codziennie korzysta z niego 300 tys. osób, a ponad 20 milionów Polaków ma w tym serwisie konta.

Ale dziś Allegro to przede wszystkim model biznesowy, który zmieniał i zmienia się wraz z rozwojem gospodarki cyfrowej. Zmieniały się po pierwsze same zasady zakupów. Od 2007 roku serwis zaczął pozwalać na zakładanie własnych sklepów internetowych korzystając z platformy. W efekcie szybko zaczęła spadać liczba licytacji, a jednocześnie rosnąć sprzedaż, bo dla wielu małych firm była to najtańsza i najprostsza forma wejścia w e-commerce. Co więcej, od 2010 roku Allegro pozwoliło kupować także niezarejestrowanym użytkownikom.

Konflikt właścicielski

Nie mniej ciekawie działo się od strony właścicielskiej Allegro. Ponad 10 lat temu głośno było o trwającym trzy lata konflikcie właścicielskim. Do 2002 roku QXL Poland w 100 proc. należała do QXL Ricardo, która obsługiwała internetowe platformy handlowe w całej Europie. Na początku 2003 roku nastąpiło jednak przejęcie udziałów w spółce przez poznańskie kierownictwo QXL Poland (należeli do niego m.in. Arjen Bakker i Tomasz Dudziak, którzy w latach 90. wpadli na pomysł założenia serwisu). Z dnia na dzień pozbawiło to Brytyjczyków wpływu na działanie spółki i wywołało trwającą trzy lata walkę pomiędzy obiema stronami. Do porozumienia doszło dopiero w 2006 roku, pod wpływem wspomnianej konkurencji ze strony eBay. Dotychczasowi właściciele 92 proc. spornych akcji QXL Poland objęli 18 proc akcji nowej emisji QXL Ricardo plc. Ale już po dwóch latach Allegro i tak trafiło w nowe ręce. Koncern mediowy Naspers kupił spółkę Tradus, w skład której wchodziło QXL Ricardo, a więc i poznański serwis e-commercowy.

Pod nowym zarządem Allegro, czy raczej QXL, ruszyło na zakupy. Kupiło OtoMoto, Ceneo, Bankiera i Internet Service. Równolegle zaczęto też wiele zmieniać w wyglądzie i funkcjonalności serwisu, pojawiła się m.in. sortowania wyników szukania według “trafności”. Każda z tych zmian zresztą wywoływała mniejsze lub większe protesty i opory użytkowników, ale największe kontrowersje i tak od lat wzbudza kwestia faworyzowania ofert własnych Allegro, czyli tych z przedsiębiorstw z Grupy Allegro lub powiązanych z serwisem. UOKiK w tym roku wszczął postępowanie w sprawie takiej, być może łamiącej zasady konkurencyjności, praktyki.

>>> Czytaj też: UOKiK o Allegro: "Może dochodzić do dyskryminowania sprzedawców"

Niewątpliwie wszystkie te działania to próba poprawienia wyników serwisu. Bo choć jest to jedna z cenniejszych marek na polskim rynku - wystarczy spojrzeć na wycenę sprzed roku gdy fundusze inwestycyjne Cinven, Permira i Mid Europa Partners zapłaciły za grupę Allegro blisko 13 mld złotych, to jednak serwisowi coraz bardziej po piętach depcze zagraniczna konkurencja. Tym razem już nie tyle eBay, co amerykański Amazon (plotki o jego wejściu na polski rynek wracają co kilka miesięcy) i chiński Aliexpress. Bo to do tych wielobranżowych gigantów dziś Allegro najbliżej.