Jak pisze Don Tapscott w serwisie Quartz, Norwegia znalazła się na pierwszym miejscu, ponieważ analitycy Światowego Forum Ekonomicznego biorą pod uwagę nie tylko produkt krajowy brutto. Uważają, że PKB jest za wąską miarą aktywności gospodarczej.

Zanieczyszczająca środowisko fabryka może truć mieszkańców w promieniu dziesięciu kilometrów, ale z punktu widzenia PKB, ten sam zakład to prosperująca działalność gospodarcza. Dobre dla PKB są częstsze wizyty u lekarzy i pobyty w szpitalach. Wydarzenia korzystne dla domów pogrzebowych są również korzystny dla PKB.

Większość ekonomistów i analityków biznesowych w Ameryce Północnej ma obsesję na punkcie danych ekonomicznych, a przede wszystkim PKB. To herezja. PKB jako miara informuje banki centralne, kiedy należy poluzować lub zacieśnić podaż pieniądza. Wyborcy oceniają rządy, czy PKB ich kraju rośnie wystarczająco szybko. Analitycy mierzą, czy rządowe „inicjatywy stymulacyjne” pozytywnie działają na PKB.

Wada takiego postępowania to fakt, że rządy skupiają się raczej na krótkoterminowych stymulacjach niż zrównoważonym, długoterminowym planowaniu.

Obrońcami PKB są ci, którzy pracują na Wall Street lub zarabiają w branży finansowej. Jak twierdzą, rosnący PKB przekłada się na dobry Dow (Dow Jones Industrial Average (DJIA), jeden z najważniejszych indeksów akcji spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Nowym Jorku), a „dobry Dow jest dobry dla wszystkich”.

Reklama

>>> Czytaj też: Koniec kapitalizmu? Czas na nowe porządki

Tyle że tak nie jest. Kilka dziesięcioleci temu argument, że rosnąca fala ekonomiczna podnosi wszystkie łodzie, był w pewnym sensie prawdą. Korzyści z lepszej gospodarki przekładały się na ogół społeczeństwa, ale teraz już tak to nie działa. W Stanach Zjednoczonych widzimy, że ogromny wzrost i wysoki Dow przynoszą korzyść bogatym – kosztem biednych.

W wielu krajach rosnąca fala ekonomiczna podnosi jachty, ale biedni ludzie w szalupach nabierają wody i toną. Nierówności dochodów są coraz większe.

W dokumentach rozpowszechnianych w Davos przywódcy Światowego Forum Ekonomicznego ostrzegli, że „liderzy polityczni i biznesowi nie powinni oczekiwać, że wzrost będzie panaceum na frustracje społeczne, także tych młodszych pokoleń, których przedstawiciele wstrząsnęli polityką wielu krajów w ostatnich latach”.

Wielu twierdziło, że obsesja na punkcie PKB jest szaleństwem. Don Tapscott twierdzi, że Światowe Forum Ekonomiczne jest najbardziej wpływową organizacją, która głosi tę prawdę. Jest także jednym z nielicznych, którzy proponują pragmatyczną alternatywę.

WEF (World Economic Forum, Światowe Forum Ekonomiczne) mówi, że powinniśmy użyć indeksu Inclusive Development Index. Indeks ten ocenia, jak kraje radzą sobie w 11 wymiarach postępu gospodarczego oprócz PKB. Można go przetłumaczyć jako indeks inkluzywnego rozwoju. Ma trzy filary: wzrost i rozwój; inkluzję, czyli włączenie; oraz sprawiedliwość międzypokoleniowa – zrównoważone zarządzanie zasobami naturalnymi i finansowymi.

Wskaźniki, które składają się na filar wzrostu i rozwoju Indeksu, to PKB per capita; produktywność pracy; zatrudnienie; i oczekiwana długość życia w zdrowiu.

>>> Czytaj też: Dlaczego właściwie skandynawscy pracownicy są tak szczęśliwi?

Kiedy WEF mówi o „włączeniu”, jest to miara mediany dochodu gospodarstwa domowego, ubóstwa, bogactwa i nierówności dochodów.

Zrównoważone gospodarowanie zasobami naturalnymi i finansowymi mierzy takie obszary, jak dług publiczny, intensywność emisji CO² i wyczerpywanie zasobów naturalnych.

Według WEF, w ciągu ostatnich pięciu lat 29 rozwiniętych gospodarek zwiększyło swój wzrost i rozwój o ponad 3 proc. Jednak pod względem inkluzji nic się nie zmieniło, a różnica w dochodach rośnie.

Światowe Forum Ekonomiczne uważa, że najbardziej zaawansowaną gospodarką świata jest Norwegia. Zajmuje drugie miejsce w rankingu na poziomie międzypokoleniowym, a trzecie w dwóch pozostałych filarach wskaźnika: wzroście i rozwoju oraz inkluzji. Mniejsze europejskie gospodarki dominują na szczycie indeksu, a Australia (na 9 miejscu) jest jedyną gospodarką spoza Europy w pierwszej dziesiątce.

Spośród gospodarek G7 to Niemcy znalazły się najwyżej (na 12 miejscu). Następnie znajduje się Kanada (miejsce 17), Francja (18), Wielka Brytania (21), Stany Zjednoczone (23), Japonia (24) i Włochy (27). Polska znalazła się na 5 miejscu wśród gospodarek rozwijających się. Przed nami uplasowała się Litwa, Węgry, Azerbejdżan i Łotwa. Chiny w tym rankingu zajęły 26 miejsce.

Dyskusja o wskaźnikach przypomina debatę na temat amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej. Jest to najdroższy system na świecie; kosztuje gospodarkę więcej niż w jakimkolwiek innym kraju. Jeśli masz pieniądze – to najlepsza opieka, którą możesz kupić. Ale nawet w przypadku Obamacare wielu Amerykanom brakuje godnej opieki zdrowotnej. Wskaźniki umieralności niemowląt należą do najwyższych w rozwiniętym świecie. Podobnie jak śmiertelność kobiet rodzących. To, czy amerykański system jest najlepszy, zależy od punktu widzenia i wielkości portfela.

>>> Czytaj też: „Polarny Jedwabny Szlak” przez Arktykę. Chiny ogłosiły nową wizję