Chorwacja chce możliwie szybko wejść do strefy euro i stać się członkiem strefy Schengen – mówił we wtorek w Parlamencie Europejskim w Strasburgu chorwacki premier Andrej Plenković. Jak podkreślał, jego krajowi zależy na tym, by być w "wewnętrznym kręgu" UE.

Wystąpienie szefa chorwackiego rządu na forum PE wpisuje się w cykl debat z liderami unijnymi na temat przyszłości Wspólnoty. Plenković jest drugim przywódcą, po premierze Irlandii Leo Varadkarze, który wziął udział w takiej dyskusji.

„Chorwacja, która tak bardzo czekała, by znowu być częścią Europy, dziś chce zająć odpowiednie miejsce w jej wewnętrznym kręgu. (…) Z tego powodu zdecydowaliśmy się na udział w stałej współpracy strukturalnej PESCO. Z tego też powodu naszymi następnymi celami są Schengen i euro” – podkreślił premier Chorwacji. Jak dodał, jego kraj wypełnia wszystkie wymogi i chciałby jak najszybciej znaleźć się w systemie ERM II, czyli dwuletniej "poczekalni" przed przystąpieniem do strefy euro.

Mówiąc o Schengen, przestrzegał, by sprawa ta nie była łączona z innymi kwestiami. Władze w Zagrzebiu już w ubiegłym roku informowały, że chcą dołączyć do strefy Schengen w 2019 r. „Jesteśmy przekonani, że jest to w najlepszym interesie chorwackich obywateli” – oświadczył Plenković.

Chorwacki polityk poruszał też kwestię wiarygodności UE i jej reputacji na świecie. Jego zdaniem dla ich utrzymania państwa unijne muszą ufać sobie nawzajem. „Jest bardzo ważne, by kraje członkowskie, które mają różne problemy dwustronne, podchodziły do nich konstruktywnie i w dobrej wierze. Kompromis to kluczowy element, na którym została zbudowana UE” – zwracał uwagę.

Szef chorwackiego rządu mówił też o wywołującej kontrowersje reformie prawa azylowego w UE. Polska wraz z krajami Grupy Wyszehradzkiej (Czechami, Słowacją, Węgrami) sprzeciwia się zaproponowanym przez KE rozwiązaniom przewidującym rozdział uchodźców między kraje unijne. „Musimy zakończyć reformę europejskiego systemu azylowego (…), solidarność musi być podstawą naszych działań” - wskazywał.

Plenković podkreślał, że w dalszym budowaniu projektu europejskiego potrzeba legitymacji udzielonej przez obywateli. Opowiedział się za wskazywaniem wiodącego kandydata na szefa KE już w kampanii wyborczej do europarlamentu (takim kandydatem był po raz pierwszy obecny przewodniczący Komisji Jean-Claude Juncker). Chorwacki przywódca ze sceptycyzmem odniósł się za to do pomysłu transnarodowej listy do PE.

Mówiąc o polityce powiększenia UE, wyraził poparcie dla otwarcia drzwi Wspólnoty dla krajów Bałkanów Zachodnich. „Powinniśmy utrzymać nasze obietnice wobec krajów kandydujących czy potencjalnych kandydatów, a te kraje muszą przeprowadzać konieczne reformy” – mówił.

Premier Chorwacji poruszał też kwestię nowego wieloletniego budżetu UE. Wskazywał, że ewentualne nowe źródła dochodów należy konstruować tak, by nie stanowiły dodatkowego obciążenia dla obywateli.

Szef KE Juncker, który także wypowiadał się w debacie, zwrócił uwagę, że Chorwacja jest przykładem skutecznej integracji europejskiej i powinna być źródłem inspiracji dla krajów starających się członkostwo. Wskazał przy tym na osiągnięcia gospodarcze Chorwacji, w tym na wysoki wzrost gospodarczy, spadek bezrobocia i dynamiczny rozwój technologiczny.

Odnosząc się do kwestii poruszonych przez Plenkovicia, Juncker powiedział, że budżetu europejskiego nie powinno się tworzyć, wychodząc od cięć. Jego zdaniem podejście powinno być odwrotne, tj. wychodzić od ambicji i celów do konkretnych decyzji finansowych. "Europa ma swoje inspiracje, ambicje i cele, nie możemy kierować się tylko ograniczeniami budżetowymi" - argumentował szef KE.

W kwestii przyszłego rozszerzenia UE o kraje Bałkanów Zachodnich przewodniczący Komisji podkreślił, że rozszerzenie takie może się dokonać tylko wówczas, gdy każdy z tych krajów spełni niezbędne warunki. Jego zdaniem kraje te są wciąż dalekie od ich spełnienia, mimo to - zapewnił - UE wspiera i będzie je wspierać w przeprowadzaniu zmian i reform.

Juncker zaznaczył przy tym, że wspomniana niegdyś data ewentualnego przyjęcia Czarnogóry do Unii to data jedynie orientacyjna, bo konkretne kalendarium zależy od spełnienia warunków integracyjnych.

Szef KE dodał jednocześnie, że każdy z krajów starających się o przyjęcie do UE musi najpierw rozwiązać wszystkie spory graniczne ze swoimi sąsiadami. "Póki jestem szefem Komisji, nie będziemy się zgadzać na obietnice, że kiedyś problemy te zostaną rozwiązane" - oświadczył, przypominając trwający wciąż spór terytorialny między Chorwacją i Słowenią o przebieg granicy lądowej i morskiej w Zatoce Pirańskiej.

Ze Strasburga Krzysztof Strzępka

>>> Polecamy: Polityczny pat w Niemczech umacnia się. Wielka koalicja traci sondażową większość