Revolut chce mieć 150 tys. klientów z Polski
Nie znaczy to jednak, że będzie pracował od zera. Firma ma już ponad 50 tys. klientów z naszego kraju. – Polska obecnie jest piątym rynkiem z potencjałem na bycie drugim po Wielkiej Brytanii – uważa Sadaj.
Firma założona niespełna trzy lata temu przez Władysława Jacenkę i Nikołaja Storonskiego, w przeszłości pracowników banków inwestycyjnych, niedawno chwaliła się zdobyciem 1,5 mln klientów, a także pierwszym miesiącem „nad kreską”. Podobnie jak inne start-upy na początkowym etapie rozwoju, dotąd przynosiła straty.
Oferowana przez aplikacja pozwala na założenie rachunku. „W kolejnym kroku użytkownicy mogą doładować konto, wysłać darmowy przelew za granicę lub do Polski, wymienić część środków na jedną z 25 walut po kursie międzybankowym, lub zapłacić zbliżeniowo kartą MasterCard lub Visa, na całym świecie, unikając kosztów przewalutowania na jedną ze 130 walut lokalnych” – informuje firma.
– Dziś klienci otwierając rachunek oszczędności deponują w brytyjskim Lloyds Bank. Ale w najbliższej przyszłości chcemy zaoferować polskie konto – zapowiada Karol Sadaj.
Kilka miesięcy temu firma wystąpiła o licencję bankową na Litwie. Gdy ją uzyska, będzie mogła oferować pełne usługi bankowe we wszystkich krajach Unii Europejskiej, zgodnie z tzw. zasadą jednolitego paszportu.
– Początkowo, gdy zaczniemy paszportować naszą litewską licencję bankową na całą Europę, polscy klienci będą mogli przechowywać depozyty w euro z ochroną do 100 000 euro na swoje fundusze. Następnym krokiem będzie uruchomienie naszej litewskiej licencji w Polsce, wprowadzimy wtedy złoty i umożliwimy klientom przechowywanie depozytów złotowych, tak jak w przypadku polskiego banku – tłumaczy przedstawiciel Revoluta.
Innym sposobem na zainteresowanie polskich klientów mają być lokalne oferty. – W tym celu pracujemy nad partnerstwami między markami – deklaruje Sadaj. Nie chce jednak mówić o szczegółach.
W kraju konkurencją dla Revoluta są przede wszystkim kantory internetowe.
>>> Polecamy: Algorytm zdecyduje, kto ma wiarygodność kredytową. Dlaczego to niebezpieczne?
Redaktor w DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia. Zaczynał w czasie, gdy o stopach procentowych decydował w pojedynkę prezes NBP, czyli w poprzednim tysiącleciu. Pracując w „Dzienniku Gazecie Prawnej” od 2012 r., był twórcą rankingów banków i ubezpieczycieli "Gwiazdy Bankowości" i "Gwiazdy Ubezpieczeń". W tygodniku "Gazeta Bankowa" wymyślił ranking trafności prognoz makroeokonomicznych, który później przeniósł do Gazety Giełdy "Parkiet", gdzie konkurs wciąż ma się dobrze. W 2021 r. nagrodzony Grand Press Economy, w latach 2014 i 2021 laureat Nagrody Dziennikarskiej im. M. Krzaka przyznawanej przez Związek Banków Polskich.
