Szef rady nadzorczej portu w Modlinie nie zostawia suchej nitki na decyzji PPL-u, który chce budować w Radomiu lotnisko wspomagające port na Okęciu.

- Wybór Radomia to decyzja polityczna a nie merytoryczna – mówi Marek Miesztalski, szef rady nadzorczej portu w Modlinie, a jednocześnie skarbnik Mazowsza, którym rządzi koalicja PSL-PO.

Przypomnijmy: Wczoraj szef przedsiębiorstwa Porty Lotnicze Mariusz Szpikowski wspólnie z firmą doradczą Arup przedstawili raport, który rekomenduje PPL-owi budowę w Radomiu lotniska dla obsługi tanich linii i czarterów. Według Szpikowskiego ma ono odciążyć zapychający się port na Okęciu. Tam miałyby się przeprowadzić linie niskokosztowe i czartery i dzięki temu na Lotnisku Chopina będzie mógł dalej rozwijać się LOT.

Firma Arup twierdzi, że zainwestowanie w port Radom-Sadków będzie tańsze, szybsze i łatwiejsze niż w lotnisko w Modlinie. W pierwszym etapie, który skończyłby się po 20 miesiącach, za 425 mln zł ma być wyremontowany i wydłużony z 2000 do 2500 m pas startowy, zmodernizowane będą drogi kołowania i postawiony nowy terminal dla pasażerów. Dzięki temu port mógłby obsługiwać 3 mln pasażerów rocznie. W kolejnym etapie port ma być rozbudowany do 7–9 mln pasażerów, co pochłonie kolejne 467 mln zł. Łącznie inwestycja ma zatem kosztować prawie 900 mln zł.

Firma Arup twierdzi, że rozbudowa portu w Modlinie pochłonie 1 mld 45 mln zł i potrwa aż 45 miesięcy. Potrzebna jest tam budowa nowego pasa startowego i terminalu. Chodzi o to, żeby przepustowość zwiększyła się z 3 mln pasażerów do 8 – 10 mln. Według przedstawicieli Arup zakładana przez władze portu rozbudowa do 6-7 mln podróżnych to za mało, bo powiększone zdolności lotniska od razu wykorzystałyby irlandzkie linie Ryanair.

Marek Miesztalski podważa większość tych wyliczeń. – Nie wiem, skąd wzięli kwotę ponad miliarda złotych, którą rzekomo trzeba wydać na rozbudowę portu w Modlinie. By zwiększyć przepustowość do poziomu 6 – 7 mln, potrzeba 375 mln zł, w tym ok. 200 mln zł na nową drogę startową. Podniesienie przepustowości do 8 – 10 mln pasażerów to kolejne 200 mln zł na nowy terminal. Razem mamy zatem 575 mln zł – wylicza Miesztalski.

Uważa, że poważną wadą portu w Radomiu jest lokalizacja w pobliżu zabudowań. – Będzie się to wiązać ze sporymi odszkodowaniami dla mieszkańców. Za to w zasięgu oddziaływania lotniska w Modlinie mieszka najwyżej 300 osób – zaznacza.

Miesztalski dodaje, że w przypadku Radomia nikt nie rozmawia z przewoźnikami, a ci w mediach deklarują, że nie chcą stamtąd latać. Decyzję o tym, by PPL inwestował w radomski port podsumowuje tak: - Rozumiem, że był prima aprilis, ale jeśli rzecz dotyczy kilkuset milionów publicznych pieniędzy to myślę, że ten nastrój żartobliwy nie powinien mieć miejsca.

Miesztalski liczy też, że PPL przestanie teraz blokować możliwość rozbudowy portu w Modlinie. (PPL jako jeden z czterech udziałowców tego portu nie chciał się zgodzić na emisję obligacji na kwotę 60 mln zł, dzięki którym terminal miał zostać dwukrotnie powiększony). Skarbnik Mazowsza dodaje, że władze województwa powinny teraz wystąpić do PPL-u, by odsprzedał swoje udziały w porcie. – Jedyną drogą do odblokowania rozwoju lotniska i tej części Mazowsza będzie wykupienie udziałów. Ja będę to rekomendował zarządowi województwa – dodaje.

>>> Polecamy: Radom wygrał z Modlinem. Będzie rozbudowany jako lotnisko uzupełniające dla Warszawy