Jak podkreślił, w przyszłym tygodniu URE powinno mieć już wyniki swoich analiz, które powinny pozwolić zdecydować, co dalej, czy podejmować jakieś kolejne kroki i na jakiej podstawie prawnej. Jako możliwą podstawę wymienił Prawo energetyczne czy REMIT - rozporządzenie PE i Rady ws. integralności i przejrzystości hurtowego rynku energii.

Maciej Bando zaznaczył, że problem rosnących cen energii elektrycznej w kontraktach terminowych, głównie na drugą połowę tego roku nie pojawił się w ostatnich dniach. "Przyglądamy się temu od kilku miesięcy" - powiedział Bando. Jak dodał, jako pierwsi, mniej więcej w marcu 2018 r. na zwyżkujące ceny zwrócili uwagę odbiorcy energochłonni, którzy często sami zawierają kontrakty na zakup energii elektrycznej oraz mają umowy, indeksowane ceną energii.

Reklama

Na Towarowej Giełdzie Energii od kilku miesięcy obserwuje się zwyżkę cen energii elektrycznej w kontraktach terminowych, zwłaszcza na III kw. 2018 r., gdzie cena energii w podstawowym kontrakcie kwartalnym przekraczała momentami 300 zł za MWh, za ponad 300 zł/MWh zawierano na przełomie maja i czerwca kontrakty miesięczne na sierpień i wrzesień 2018. Dla porównania przed rokiem ceny w identycznych kontraktach na III kw. 2017 r. wynosiły ok. 180 zł/MWh. Jednocześnie notowano skokową różnicę rzędu kilkudziesięciu złotych między kontraktami obejmującymi koniec tego roku oraz początek 2019 r..

Według organizacji skupiającej największych konsumentów energii - Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu - obserwacja sytuacji giełdowej budzi cały szereg wątpliwości co do natury wzrostu indeksów. W ubiegłym tygodniu na posiedzeniu parlamentarnych zespołów ds. pakietu zimowego i OZE prezes Forum Henryk Kaliś prezentował wyliczenia, z których wynikało, że za taki wzrost na TGE nie mogą odpowiadać jedynie wzrosty cen węgla i kosztów uprawnień do emisji CO2. Z tym wnioskami zgodził się wtedy prezes URE, dodając, że "głęboko wierzy, że ta sytuacja zostanie stosunkowo szybko wyjaśniona, a jeżeli się pojawią winni, zostaną dotkliwie i srodze ukarani". Przypomniał, że wzrost indeksów budzi szczególną troskę, bo przekładają się one na ceny energii dla konsumentów.(PAP)

autor: Wojciech Krzyczkowski