Oby.
Ale to nie znaczy, że wygrają.
Oczywiście, że nie, tu kluczowa będzie motywacja, to, co się dzieje w głowach piłkarzy.
Adam Nawałka – a wiem to, bo u niego grałem – ma niesamowite przemowy, wzbudza w każdym dumę z Polski. Mówi tak, że czujesz się dumnym Polakiem, reprezentantem kraju.
Tego się nie da powtórzyć, to coś w rodzaju: „Panowie, cała Polska jest z wami, kibice w was wierzą. Musicie zagrać tak, żeby spełnić swoje marzenia, by dumne były wasze rodziny, ale pamiętajcie, że nie gracie tylko dla siebie i dla nich. Patrzy na was cały kraj, ludzie was potrzebują”. Kiedy ja to mówię, brzmi to banalnie, ale trener jest przy tym tak przekonujący, że człowiek chce natychmiast wstać i walczyć.
Za Polskę. To bardzo na wszystkich działa.
Nie, trener Nawałka nigdy tego nie robił. Owszem, w szatni, zawodnicy między sobą…
Podejrzewam, że Robert Lewandowski, Kuba Błaszczykowski czy Kamil Glik będą zagrzewać do walki.
Zawsze czekaliśmy na moment, w którym huknie Artur Boruc, on był w tym świetny. Potrafił ryknąć: „Dawać, k…, jedziemy z nimi!” albo i grzeczniej: „Panowie, razem, trzymamy się!”. Aż ciarki szły po plecach.
O nie, bardzo żywiołowy był Tomek Hajto.
(śmiech) No tak, „Gianni” w takich chwilach był niezastąpiony. To on krzyczał: „K…, nap…, nie odstawiamy nogi! Nie ma, że słabsza kość pęka!”. Nie przebierał w słowach i miał posłuch w drużynie.
Każdy ma swoją metodę. Trener Nawałka ma te patriotyczne przemowy, a na przykład Paweł Janas był bardzo spokojny, opanowany. Tu nie było żadnej wielkiej ekspresji, od tego miał piłkarzy.
On na spokojnie tłumaczył, co mamy robić, jak grać.
Ryszard Tarasiewicz w Śląsku Wrocław mówił: „Panowie, my jesteśmy tak przygotowani, że kierownik jutro wysyła pismo do PZPN, żebyśmy grali po dwa mecze w weekend”. Albo żeby poprawić nam nastrój przed meczem z drużyną, która była faworytem, wymienił ich najlepszych piłkarzy, ale tylko siedmiu. Spojrzał na nas i spytał; „No, panowie, z siedmioma nie wygracie?”.
Wtedy się nie śmialiśmy, ale w ten sposób trener budował w nas psychologiczną przewagę. Był przy tym bardzo grzeczny, kulturalny, mówił „panowie”.
>>> Polecamy: Dlaczego kochamy zakupy? [WYWIAD]
