Kreml: nie traktujemy poważnie doniesień o ewentualnych atakach USA na siły Rosji w Syrii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 września 2018, 13:31
Kreml nie traktuje poważnie doniesień "w pełni zdyskredytowanych" mediów o możliwych uderzeniach Stanów Zjednoczonych na siły rosyjskie w Syrii - powiedział we wtorek dziennikarzom rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

"Nie interpretujemy doniesień mediów, ponieważ są one (media - PAP) w pełni zdyskredytowane. Jesteśmy skupieni na oficjalnych oświadczeniach" - oświadczył rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina.

W poniedziałek amerykański dziennik "Wall Street Journal", powołując się na źródła wywiadowcze USA, poinformował, że prezydent Syrii Baszar el-Asad zaaprobował użycie chloru w zapowiadanej ofensywie zbrojnej na Idlib, ostatnią dużą rebeliancką enklawę w tym kraju.

Jak ocenił "WSJ", ewentualne użycie broni chemicznej "zwiększa szanse na kolejny odwetowy atak amerykański" i to nie tylko na siły Asada, ale również na obiekty rosyjskie i irańskie w Syrii. Może do niego dojść, gdy tysiące ludzi będzie próbowało uciec przed zbrojną batalią w Idlibie, "która może być decydującą bitwą" w siedmioletnim konflikcie syryjskim.

Dziennik przypomniał, że prezydent USA Donald Trump "zagroził, że dokona ogromnego ataku na Asada, jeśli ten przeprowadzi masakrę w Idlibie (...)".

"Międzynarodowe wysiłki na rzecz uniknięcia ofensywy nie zdołały odwieść Syrii, Rosji i Iranu od prób zadania wyniszczającego ciosu rebeliantom, którzy wydają się być na granicy porażki po siedmiu latach prób odsunięcia Asada od władzy. Rosja i Syria zwiększyły liczbę nalotów, a tysiące cywilów ewakuowano do kontrolowanych przez rząd części Syrii. Asad odrzucił apele ONZ, Turcji, USA i innych, którzy ostrzegli, że atak może wywołać nowy kryzys humanitarny" - napisano w "WSJ".

"Pentagon przygotowuje wojskowe opcje, ale Trump nie zdecydował jeszcze, co dokładnie spowoduje militarną odpowiedź" i "czy USA zaatakują rosyjskie lub irańskie oddziały wojskowe wspierające Asada" - pisze "WSJ", powołując się na źródła w Waszyngtonie i wskazuje, że Stany Zjednoczone mogą wprowadzić również sankcje gospodarcze zamiast atakować militarnie.

Dziennik podkreślił, że amerykańska administracja "od tygodni próbuje powstrzymać ofensywę" na Idlib. Doradca Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton i sekretarz stanu Mike Pompeo mieli prosić Moskwę, by ta zapewniła, że w Idlibie nie zostanie użyta broń chemiczna. Syryjskie i rosyjskie wojska kontynuują jednak naloty w Idlibie, w których według organizacji pozarządowych giną cywile i atakowane są m.in. szpitale. (PAP)

ndz/ ap/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj