Kodeks wyborczy daje mężom zaufania prawo do nagrywania – z wykorzystaniem własnych urządzeń – czynności obwodowej komisji wyborczej przed rozpoczęciem głosowania i od jego zakończenia do podpisania protokołów głosowania. Nagrania te - na wniosek męża zaufania - mogą być zakwalifikowane jako dokumenty z wyborów, co oznacza, że trafią do archiwów państwowych (skąd mogą być udostępniane) i będą w nich przechowywane co najmniej 5 lat.

Przed styczniową nowelizacją Kodeksu wyborczego materiały zawierające zarejestrowany przebieg czynności wykonywanych przez komisję mogły być udostępniane tylko na potrzeby postępowania prokuratorskiego lub sądowego. Publikowanie ich w innym celu narażało na grzywnę w wysokości od tysiąca do 10 tys. zł. Nowela Kodeksu wykreśliła ten zakaz oraz sankcję.

Państwowa Komisja Wyborcza podkreśliła w swoim oświadczeniu, że nie jest uprawniona do zajmowania stanowiska w sprawach dotyczących umieszczania zarejestrowanych treści w internecie. "Należy jednak podkreślić, że takie działania mogą wiązać się z naruszeniem przepisów innych ustaw niż Kodeks wyborczy, w tym m.in. przepisów dotyczących ochrony danych osobowych i ochrony dóbr osobistych, co z kolei może wiązać się z odpowiedzialnością wynikającą z przepisów prawa" - oceniono.

Dyrektor Zespołu ds. Sektora Publicznego w Urzędzie Ochrony Danych Osobowych Monika Krasińska powiedziała PAP, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przesądzenie w przepisach Kodeksu wyborczego, jaki jest status nagrań z przebiegu prac komisji wyborczych, których dokonują mężowie zaufania i zasad postępowania z nimi.

Dyrektor oceniła, że przepis wskazujący na fakultatywność kwalifikacji nagrań jako dokumentów z wyborów w swoim obecnym kształcie jest „niefortunny” i „może tworzyć wiele wątpliwości”. „W mojej ocenie, odpowiedzialny mąż zaufania zakwalifikuje te dokumenty, jako dokumenty z wyborów, gdyż w związku z celami, dla których powstają, nie powinny one pozostawać w sferze zarządzania nimi jako dokumentacją innego rodzaju” – zaznaczyła.

Gdy nagrania zostaną zakwalifikowane jako dokumenty z wyborów – w rozumieniu przepisów prawa wyborczego – będą wchodzić w skład państwowego zasobu archiwalnego. „To oznacza, że takich materiałów mąż zaufania nie może przechowywać bezterminowo i wykorzystywać w celach niezwiązanych ze swoją funkcją. Nie można nimi rozporządzać, jak prywatną własnością” – podkreśliła.

Dokumenty z wyborów, w związku z tym, że podlegają określonemu reżimowi przechowywania, przetwarzania i udostępniania – jak dodała Krasińska - nie mogą być też upubliczniane czy powielane, jeżeli nie będzie to wynikało bezpośrednio z treści przepisów. „Mężowie zaufania nie mają statusu osób prywatnych. To osoby, które mają realizować uprawnienia wskazane w Kodeksie wyborczym. Nie mogą działać jako niezależne jednostki, które wykorzystują nagrania w sposób sprzeczny z przepisami Kodeksu wyborczego” – dodała dyrektor Zespołu ds. Sektora Publicznego.

Ponadto – jak mówiła dyrektor Krasińska – jeśli mąż zaufania będzie miał wątpliwości bądź zastrzeżenia co do prac komisji, powinien zgłaszać je zgodnie z przepisami Kodeksu wyborczego, w określonym trybie, w określony sposób i określonym podmiotom, a nie poprzez udostępnienie nagrania w sieci. „Mogą bowiem wówczas pojawić się zarzuty związane z prawidłowością funkcjonowania takiej osoby na gruncie przepisów Kodeksu wyborczego” – dodała.

W przypadku jeżeli nagrania takie nie zostaną zakwalifikowane jako dokumenty z wyborów, jako zawierające dane osobowe nagrywanych osób będą podlegały na zasadach ogólnych przepisom RODO.

Krasińska zwracała uwagę, że obecnie Kodeks wyborczy nie precyzuje, czym są dokumenty z wyborów. Także w projektowanym przez MKiDN rozporządzeniu ws. przekazywania, przechowywania i udostępniania dokumentów z wyborów – jak zauważyła – brakuje przepisów bezpośrednio dot. materiałów rejestrowanych przez mężów zaufania, m.in. jak miałyby być przekazywane i kto miałby mieć do nich dostęp. Wydanie rozporządzenia mającego określić sposób przekazywania, przechowywania i udostępniania dokumentów z wyborów na resort kultury deleguje Kodeks wyborczy.

„Z jednej strony trudno jest powiedzieć, że nie ma zapewnionej żadnej ochrony na gruncie Kodeksu wyborczego, jeżeli chodzi o dane, które w czasie wyborów są pozyskiwane i przetwarzane. Z drugiej strony mamy wrażenie niekompletności tej regulacji, niezapewnienia najwyższej ochrony w zakresie stworzenia szczególnych standardów przetwarzania niektórych dokumentów wyborczych. To oznacza, że w praktyce bardzo wiele podmiotów nie do końca ma świadomość, jakie obowiązki na nich spoczywają w związku z ochroną danych osobowych, chociażby w zakresie retencji danych” – oceniła.(PAP)

autorka: Aleksandra Rebelińska