Pompeo skrytykował też kraje, które dostarczają Korei Północnej ropę i węgiel, przekraczając limity wyznaczone sankcjami, i dodał, że jest zaniepokojony informacjami, że pewne kraje, "włącznie z należącymi do Rady Bezpieczeństwa", nadal przyjmują północnokoreańskich pracowników, mimo zabraniającej tego rezolucji ONZ.

"Członkowie tej Rady muszą dać w tej sprawie przykład" - dodał. Ostrzegł, że jeśli Pjongjang odstąpi od dyplomacji i denuklearyzacji, to "nieuchronnie doprowadzi to do zwiększenia izolacji oraz presji" wywieranej na reżim.

Szef amerykańskiej dyplomacji oznajmił też, że jeśli chodzi o relacje z Koreą Północną, to świat stoi "u progu nowego dnia", ponieważ przełom, do jakiego doprowadził prezydent Donald Trump, spotykając się z północnokoreańskim przywódcą Kim Dzong Unem, sprawił, że zagrożenie nuklearne ze strony reżimu może wkrótce zniknąć.

W środę Trump powiedział, że dzięki niemu udało się uniknąć otwartego konfliktu z Koreą Północną. "Gdybym nie został wybrany, mielibyśmy wojnę" - powiedział dziennikarzom podczas konferencji prasowej na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Potwierdził, że wkrótce po raz drugi spotka się z Kimem. "On (Kim - PAP) chce osiągnąć porozumienie. Data i miejsce spotkania nie zostały jeszcze ustalone" - powiedział Trump.

Sekretarz stanu poinformował wcześniej, że przygotowuje kolejny szczyt przywódców. Pompeo uda się w październiku w trzecią podróż do Pjongjangu, aby - jak pisze AP - przyśpieszyć działanie dyplomacji. (PAP)

fit/ mc/