Ujawniając przypadki rosyjskich cyberataków, władze zdejmują zasłonę tajemnicy, która zwykle towarzyszy działalności kontrwywiadu, ale jest to uzasadnione interesem publicznym - pisze w piątek amerykański dziennik "The Wall Street Journal".

W czwartek amerykańskie ministerstwo sprawiedliwości postawiło zarzuty siedmiu agentom rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, oskarżając ich o cyberataki wymierzone m.in. w Organizację ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW), agencję antydopingową WADA i amerykańską spółkę zajmującą się energią jądrową.

"Rządy mają rację ujawniając to wszystko, pomimo długotrwałej i często racjonalnej niechęci do kierowania zbyt mocnego światła na kontrwywiad. Techniczna złożoność cyberprzestępczości zbyt często daje rozbójniczym liderom, takim jak Władimir Putin, przestrzeń do ukrywania się, a współczującym politykom na Zachodzie daje pole do (szukania) niejasności lub usprawiedliwień" - napisał w komentarzu redakcyjnym "WSJ".

"Skoordynowane ujawnienie tego w czwartek jest elementem rosnącej chęci zachodnich rządów do informowania społeczeństw o prawdziwej skali cyberzagrożenia i ważne jest, by wyborcy je znali. Putin jest odporny na zakłopotanie, ale nie na zdemaskowanie" - konkluduje gazeta.

>>> Czytaj też: Pence: USA nie dadzą się zastraszyć ani nie ulegną Chinom