Nie, bo nie pracowałem w „Faktach”. Dziś Polska w „Faktach” jest malowana na czarno: przeprowadzono zamach na demokrację i szaleje dyktatura. Z kolei w „Wiadomościach” wszystko jest różowe, słoneczne i kwitnie. Tymczasem Polska nie jest ani taka, ani taka i dlatego w moim interesie jest stworzenie telewizji pomiędzy tymi dwoma równoległymi światami.
To jest oczywista oczywistość, że każdy biznesmen ma swoje interesy, ale ja nie umówiłem się na pracę w jego dziale PR, tylko w telewizji. Rozmawiałem w Polsacie z prezydentem, premierem, liderami opozycji i nikt ze stacji nie dyktował mi pytań, jakie mam im zadać.
Będę chciał ważyć racje, bo nie jestem funkcjonariuszem żadnej partii, ale nie lubię określenia symetrysta. A poza tym, co to jest symetryzm?
Właśnie! Wyjął mi pan to z ust, to normalność. Moją robotą jest rozmawianie z delikwentem, czasem dociskanie go do ściany, wyciągnięcie od niego, co można, ale nie mordowanie go.
>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP
