Gliński: spalenie flagi UE było godzeniem w wartości innych ludzi

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 listopada 2018, 20:50
Spalenie flagi UE podczas marszu z okazji odzyskania przez Polskę niepodległości było godzeniem w wartości innych ludzi - powiedział w poniedziałek wicepremier Piotr Gliński. Jego zdaniem, za pomocą tego czynu próbowano kogoś obrazić.

Podczas marszu zorganizowanego z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości spalono flagę Unii Europejskiej. Do tego incydentu odniósł się w poniedziałek na antenie Polsat News wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński.

Wicepremier został zapytany, czy jest po stronie policji, która ściga osoby, które spaliły flagę UE, czy po stronie tych, którzy mówią, że flaga nie jest oficjalną flagą żadnego państwa (...). Odparł, że w Polsce obowiązuje prawo, które stanowi wyraźnie, że nie można w sposób świadomy godzić w wartości innych ludzi.

Dopytany, czy spalenie flagi było godzeniem w wartości, Gliński odparł: "Oczywiście że tak, bo kogoś próbowano za pomocą tego obrazić".

"Ja przypominam także tym osobom, jaka jest symbolika tej flagi. Przecież to jest symbolika pochodząca z naszej religii i wiary, bo takie były korzenie Unii Europejskiej" - powiedział Gliński.

"To że UE czasami błądzi - i to jest teza, którą socjologowie i politolodzy od lat formułują - że mamy istotny deficyt demokracji w UE, a zwłaszcza w organach UE, to nie znaczy, że my się od Unii odwracamy. Wręcz przeciwnie. Jesteśmy obliczalnym, cywilizowanym, potężnym i godnym krajem, który jest członkiem UE i zapewniam (...), że nie damy się z UE nikomu wypchnąć, nawet przewodniczącemu Komisji Europejskiej" - podkreślił wicepremier.

Komendant Stołeczny Policji wyznaczył nagrodę w wysokości 5 tys. zł za pomoc w ustaleniu sprawcy spalenia flagi UE. W poniedziałek szef straży Marszu Niepodległości Mateusz Marzoch poinformował, że do komendy stołecznej policji zgłosił się skarbnik Młodzieży Wszechpolskiej "celem doniesienia" na prezesa MW Ziemowita Przebitkowskiego, który "dokonał podpalenia flagi Unii Europejskiej".

"Przyznaje się do tego, że ten kawałek materiału nazywany flagą Unii Europejskiej został przez niego i tylko wyłącznie przez niego podpalony" - dodał Marzoch. "To, co się nazywa flagą Unii Europejskiej, nie jest w żaden sposób uregulowane żadnymi przepisami międzynarodowymi, nawet Traktatem Lizbońskim, (…) nie mówi i nie wymienia ani hymnu UE, za który uważana jest +Oda do radości+, nie mówi też o żadnym godle, a tym bardziej o żadnej fladze" - podkreślił Marzoch.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj