ONZ alarmuje: W 2017 r. poziom koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze był rekordowy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
22 listopada 2018, 16:05
Komin i CO2
Komin i CO2/ShutterStock
W 2017 roku osiągnęliśmy rekordowy poziom koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze - zaalarmowała w czwartek oenzetowska Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO), wzywając do pilnych działań w celu odwrócenia trwającej tendencji.

"Dane naukowe są jednoznaczne. Jeśli nie zredukujemy szybko emisji gazów cieplarnianych, zwłaszcza CO2, zmiany klimatyczne będą miały nieodwracalne i coraz bardziej niszczycielskie konsekwencje dla naszego życia na Ziemi" - mówił w czwartek sekretarz generalny WMO Petteri Taalas.

"Czas na działanie zaraz się skończy" - ostrzegł sekretarz na niespełna dwa tygodnie przed rozpoczęciem się w Katowicach konferencji klimatycznej COP24.

Według WMO stężenie w atmosferze trzech gazów cieplarnianych - dwutlenku węgla (CO2), metanu (CH4) i tlenku diazotu (N2O) - w 2017 roku wzrosło, osiągając "nowy rekord". "I nic nie wskazuje na odwrócenie tej tendencji, która jest jednocześnie czynnikiem kluczowym dla zmian klimatycznych, podnoszenia się poziomu morza, zakwaszania oceanów oraz zwiększenia intensywności i częstotliwości występowania ekstremalnych zjawisk pogodowych" - ostrzega oenzetowska agenda.

Przykładowo koncentracja CO2 w atmosferze osiągnęła poziom 405,5 ppm (cząsteczek danego gazu na milion cząsteczek pozostałych gazów obecnych w atmosferze), co jest wzrostem o 2,2 ppm w stosunku do roku poprzedniego (w którym również odnotowano wzrost, o 3,2 ppm).

Jak podkreślił Taalas, ostatni raz poziom podobny do obecnego osiągnięto 3-5 mln lat temu: temperatura była wówczas o 2-3 stopnie Celsjusza wyższa, a poziom morza wyższy o 10-20 metrów niż dziś.

"Bez walki ze zmianami klimatycznymi nie sprawi się, że ludzie będą zdrowi, będą mieli dostęp do żywności, wody pitnej i zdrowego powietrza" - mówiła na czwartkowej konferencji prasowej w Genewie zastępczyni sekretarza generalnego WMO Jelena Manajenkowa.

W dniach 3-14 grudnia w Katowicach odbędzie się 24. sesja Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP24). Efektem tego spotkania światowych przywódców ma być przyjęcie decyzji wdrażających porozumienie paryskie. W stolicy Francji w 2015 roku społeczność międzynarodowa uzgodniła, że podejmie działania na rzecz zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie dwóch stopni Celsjusza - a w razie możliwości jedynie 1,5 stopnia Celsjusza - powyżej średniej temperatur sprzed rewolucji przemysłowej. Wyznaczone w Paryżu cele obejmują odejście do 2050 roku od węgla, ropy naftowej i gazu ziemnego oraz adekwatne przekształcenia w światowej gospodarce.

Jedną z kluczowych kwestii będzie zapewnienie odpowiedniej równowagi w finansowaniu transformacji w kierunku gospodarki niskoemisyjnej. Na tym tle na konferencjach klimatycznych zawsze dochodzi do podziału na kraje biedne, które potrzebują środków na działania służące ochronie klimatu, i kraje bogate, mające wykładać środki na ten cel.

>>> Czytaj też: Polski spot na COP24, czyli dwie minuty czarów. "Jest taki kraj, w którym klimat zmienia się na lepsze"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj