W czwartek w Warszawie zbierać ma się klub Nowoczesnej. W partii pojawiają się m.in. pomysły połączenia klubu Nowoczesnej z klubem PO. Według doniesień medialnych część posłów ugrupowania może rozważać odejście do Platformy.

Lubnauer powiedziała w czwartek dziennikarzom, że posiedzenie klubu ma charakter zamknięty. "Chcemy mieć czas, spokój na to, żeby porozmawiać. To spotkanie było umówione już dwa tygodnie temu. Skończyły się jakieś wybory, my co pewien czas robimy takie strategiczne kluby, gdzie rozmawiamy" - wyjaśniła liderka Nowoczesnej.

Zapewniła, że w Nowoczesnej nie dojdzie w czwartek do "trzęsienia ziemi". "Nie będzie trzęsienia ziemi w Nowoczesnej, nawet nie będzie to tąpnięcie na miarę szkód kopalnianych" - podkreśliła Lubnauer.

Powiedziała również, że nie widzi potrzeby połączenia klubów Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej. "Nie ma takiej potrzeby. (...) Jesteśmy ugrupowaniami, które mają inne programy, inaczej głosujemy w bardzo wielu przypadkach, chcemy zabierać głos, nie mówiąc już o tym, że zwyczajnie mamy więcej czasu (w Sejmie), kiedy są dwa kluby, a nie jeden" - podkreśliła Lubnauer.

W poniedziałek szefowa Nowoczesnej informowała na Twitterze, że poseł Piotr Misiło został zawieszony i że jednocześnie złożyła wniosek o usunięcie go z Nowoczesnej. "Piotr Misiło niszczy KO przez swoje osobiste ambicje. Zgodnie z decyzją Zarządu zawieszam go w .N i składam wniosek do Sądu Koleżeńskiego o usunięcie go z partii. Koalicję, która odsunie PiS od władzy, można budować tylko na zaufaniu i współpracy" - napisała.

Pytana o powody zawieszenia w prawach członka partii posła Misiły, Lubnauer odparła, że politykowi "zbierało się od dłuższego czasu", a "ostatnie jego działania przelały czarę goryczy". "Pan Misiło ma taki sposób od dawna, że przy pomocy doniesień, przeciwników medialnych próbuje rozgrywać swoją pozycję wewnątrz klubu, czy partii. Robił to zawsze, robił to również za czasów poprzedniego przewodniczącego (Ryszarda Petru). Wtedy to krytykowałam, krytykuję to teraz. Uważam, że jedynym błędem, jaki popełniliśmy, to że go nie zawiesiliśmy wcześniej" - zaznaczyła Lubnauer.

Dziennikarze zapytali też szefową Nowoczesnej o Wojciecha Kałużę, który w zeszłym tygodniu odszedł do PiS, zapewniając Prawu i Sprawiedliwości większość w sejmiku śląskim. Radny powiedział w czwartek portalowi niezlaezna.pl. że to PO, a nie Nowoczesna rekomendowała go na miejsce pierwsze jednej z list do sejmiku na Śląsku.

Lubnauer pytana o te słowa, odparła: "niewątpliwie wszystkie nasze decyzje były podejmowane w konsultacji z naszym partnerem". Dopytywana, kto zatem "stał za kandydaturą Wojciecha Kałuży", liderka Nowoczesnej odparła: "może warto przeczytać wywiad z panem Kałużą".

>>> Czytaj też: Czy powinniśmy podziękować ambasador Mosbacher? [OPINIA]