Pieskow podkreślił, że w tym duchu wypowiadał się prezydent Władimir Putin. "Mówił on o tym, że nie ma mowy o przerwaniu tranzytu przez Ukrainę wraz z wprowadzeniem Nord Stream 2 do eksploatacji" - powiedział przedstawiciel Kremla. Pieskow dodał, że "tranzyt będzie dalej możliwy, jednak wszystko zależy od strony ukraińskiej".

Kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała w zeszłym tygodniu, że konieczne jest zagwarantowanie, by Ukraina pozostała nadal ważnym krajem tranzytowym. "Możecie wychodzić z założenia, że mimo innej oceny Nord Stream 2 z całą siłą będziemy występować na rzecz Ukrainy jako państwa transportującego gaz" - zapewniła.

Pieskow, którego dziennikarze we wtorek pytali o słowa Merkel dotyczące gwarancji dla Ukrainy, podczas gdy Rosja mówi o możliwości utrzymania tranzytu, uchylił się od komentarza. Oświadczył, że nie do niego należy ocenianie, jaki status ma ta wypowiedź szefowej rządu Niemiec, jako że dla Rosji punktem odniesienia jest stanowisko wyrażone przez Putina.

Na początku października br. Putin zapewnił, że Nord Stream 2 będzie realizowany i że Rosja nie ma problemów z niezbędnymi do budowy zezwoleniami ani też z realizacją projektu "własnymi siłami". Wcześniej prezydent Rosji jako warunek utrzymania tranzytu przez Ukrainę wymienił rozwiązanie przed sądem arbitrażowym w Sztokholmie sporu między rosyjskim Gazpromem i ukraińskim koncernem Naftohaz.

Zgodnie z obecnym planem Nord Stream 2 ma być gotowy pod koniec 2019 roku i wtedy też Rosja zamierza ograniczyć przesyłanie gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Budowie Nord Stream 2 sprzeciwiają się obok Ukrainy także Polska i kraje bałtyckie.

Partnerami rosyjskiego Gazpromu w tym projekcie jest pięć zachodnich firm energetycznych: austriacka OMV, niemieckie BASF-Wintershall i Uniper (wydzielona z E.On), francuska Engie i brytyjsko-holenderska Royal Dutch Shell.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)