Bilans rządów George'a H.W. Busha. Sukcesy, ale też ciemne strony

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 grudnia 2018, 07:39
Bilans rządów George'a H.W. Busha. Sukcesy, ale też ciemne strony
Dziennik Gazeta Prawna
41. prezydent USA George H.W. Bush zapisał się na kartach historii. Ale nie tylko na tych jasnych.

Polityka nie musi być wredna i małostkowa. George robił wszystko, by taka nie była – mówił o zmarłym 30 listopada prezydencie George’u H. W. Bushu gen. Colin Powell, wojskowy i dyplomata. Brzmiące niemal jednym głosem wspomnienia wygłoszone podczas uroczystości pogrzebowych, kiedy mówiono o „wielkim państwowcu”, „ostatnim żołnierzu”, „człowieku delikatnym i odważnym”, który „nie dał się złamać porażkom”, zdominowała w gruncie rzeczy jedna refleksja: że zmarły był – prywatnie i politycznie – przeciwieństwem Donalda Trumpa. I, podobnie jak zmarły w sierpniu senator John McCain, ostatnim dinozaurem ogłady i cnoty umiaru w amerykańskiej debacie publicznej.

Bush senior, o czym dziś wszyscy przypominają, był jeszcze . Dokończył demontaż ZSRR, umocnił mocarstwową pozycję USA, zaczął proces łatania ogromnej dziury budżetowej pozostawionej przez Ronalda Reagana i jego cięcia w podatkach dla najbogatszych. Robił także wiele dobrego, będąc na emeryturze, np. razem z Billem Clintonem zaangażował się w pomoc ofiarom tsunami na Oceanie Indyjskim w 2004 r., huraganu Katrina w 2005 r. czy trzęsienia ziemi na Haiti w 2010 r.

>>>> Czytaj też: Ostatni przedstawiciel "wielkiego pokolenia" w USA. Kim był George H.W. Bush? [SYLWETKA]

Ale w jego biografii są też i ciemne strony, o których prawie nikt teraz nie mówi.

Rozpad ZSRR

Gdy rozpadał się blok wschodni i Związek Radziecki chylił się ku upadkowi, Bush podjął decyzję, że nie będzie tego procesu wspomagać. Prezydent USA dzwonił nawet w lipcu 1989 r. do Lecha Wałęsy i namawiał go, aby Obywatelski Klub Parlamentarny pomógł w wyborze gen. Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe. To był odwrót od wojowniczej postawy Ronalda Reagana. Administracja Busha argumentowała, że na postsowieckim terytorium jest mnóstwo broni nuklearnej, którą mogą przejąć watażkowie. Prezydent USA wolał czekać aż Michaił Gorbaczow, a po nim Borys Jelcyn sami poradzą sobie z problemem.

  Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj