Erdogan: słowa Boltona o gwarancjach Turcji dla Kurdów to wielki błąd

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 stycznia 2019, 12:46
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan uznał we wtorek za "wielki błąd" słowa doradcy prezydenta USA Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona o uzależnieniu wycofania wojsk amerykańskich z Syrii od tureckich gwarancji bezpieczeństwa dla Kurdów.

W parlamentarnym przemówieniu do członków rządzącej partii AKP Erdogan odniósł się do niedzielnej wypowiedzi Boltona w Izraelu. Wśród warunków wyjścia wojsk USA z Syrii doradca Trumpa wymienił m.in. gwarancje bezpieczeństwa dla kurdyjskich bojowników, którzy przy wsparciu USA zwalczają dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS).

Turcja nie może zaakceptować ostatnich komentarzy Boltona, że Ankara musi chronić kurdyjskich sojuszników USA w Syrii - powiedział Erdogan. Ostrzegł, że wojskowe przygotowania do operacji militarnej na kontrolowanych przez Kurdów terenach północnej Syrii są prawie zakończone. Podkreślił, że Turcja nie pójdzie na żadne kompromisy w kwestii kurdyjskich Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG). Za kłamstwo uznał walkę YPG z IS.

Erdogan ocenił również, że waszyngtońska administracja jest podzielona w kwestii polityki USA wobec Turcji i północnej Syrii.

Bolton przebywa we wtorek z wizytą w Ankarze, gdzie spotkał się z przedstawicielami Erdogana. Jednak jak donoszą media, z powodu komentarzy Boltona wygłoszonych w Izraelu nie dojdzie do jego rozmów z prezydentem Turcji czy szefem MSZ Mevlutem Cavusoglu.

Jak przekazał rzecznik prasowy Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA Garrett Marquis, doradca prezydenta Trumpa i jego turecki odpowiednik Ibrahim Kalin przeprowadzili produktywną rozmowę dotyczącą decyzji USA o wycofaniu swoich oddziałów z Syrii. Tureckie media donoszą, że spotkanie nie zakończyło się wspólnym oświadczeniem dla prasy. Jak podała telewizja CNN Turk, na wieczór planowana jest konferencja prasowa Kalina.

19 grudnia Trump nieoczekiwanie ogłosił na Twitterze wycofanie sił amerykańskich w liczbie około 2 tys. żołnierzy z północno-wschodniej Syrii, gdzie oddziały USA walczyły z dżihadystami z Państwa Islamskiego. Trump argumentował to tym, że samozwańczy kalifat w Syrii został już pokonany.

Zaniepokojenie decyzją Trumpa wyrazili sojusznicy USA w walce z IS - Francja, Wielka Brytania i Niemcy, a szef Pentagonu James Mattis i specjalny przedstawiciel prezydenta USA w międzynarodowej koalicji do walki z IS Brett McGurk podali się do dymisji.

Przed decyzją Trumpa Erdogan wielokrotnie groził, że siły tureckie mogą rozpocząć ofensywę na kontrolowane przez Kurdów terytoria północnej Syrii w każdej chwili. Spekulowano, że krok amerykańskiego prezydenta może oznaczać zielone światło dla tej operacji wojskowej. Wojska USA wspierają w Syrii m.in. YPG, na których spoczywa znaczna część walki z IS. Ankara uznaje jednak YPG za organizację terrorystyczną.

Po ogłoszeniu wycofania wojsk USA z Syrii Erdogan przełożył operację wojskową, zapewniając jednocześnie, że z pewnością do niej dojdzie. W obawie przed turecką inwazją Kurdowie zwrócili się o pomoc do prezydenta Syrii.(PAP)

mobr/ kar/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj