Komitet Stabilności Finansowej, w skład którego wchodzi prezes Narodowego Banku Polskiego, minister finansów, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego i prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, w ostatni piątek omawiał dotychczasowe prace spółki GPW Benchmark. Jej zadaniem jest opracowanie nowego WIBOR-u. Takiego, który – jak wymaga tego unijne rozporządzenie BMR – wynikałby przede wszystkim z transakcji rynkowych. A nie deklaracji banków, jak to jest w przypadku dziś stosowanej stawki WIBOR.

Co, jeśli nie uda nam się wydłużyć czasu na dostosowanie do wymogów Unii Europejskiej albo opracować nowej miary ceny pieniądza? Zdaniem Komitetu konsekwencje mogą być bardzo poważne. Przede wszystkim ucierpieć mogłaby stabilność sektora bankowego, bo bez WIBOR-u byłyby problemy z udzielaniem kredytów. Byłby też problem z zachowaniem ciągłości wyliczania oprocentowania dla tych już udzielonych.

Ucierpiałby także rynek finansowy, bo instrumenty pochodne są powiązane z stawką WIBOR. Animatorem tego rynku są zaś w głównej mierze inwestorzy zagraniczni, którzy mogliby stracić do niego zaufanie.

Na problemy naraziliby się też wszyscy emitenci obligacji zmiennoprocentowych, w tym Ministerstwo Finansów, przedsiębiorstwa czy samorządy. Rząd miałby problem ze sprzedażą nowego długu, a zbyte już papiery nie zagrzałyby zbyt długo miejsca w portfelach nierezydentów.

>>> Czytaj też: Czerwińska: Widzę potrzebę analizy klina podatkowego i kosztów pracy

Komitet ma dla GPW Benchmark kilka zaleceń. Z naszych ustaleń wynika, że przede wszystkim chciałby do końca lutego poznać szczegółowy harmonogram dalszych prac nad nowym WIBOR-em. Jednocześnie co miesiąc administrator stawki miałby składać relację z tego, jak przebiega cały proces, i wyjaśniać przyczyny ewentualnych opóźnień. Gdyby do nich dochodziło, wówczas GPW Benchmark powinna przedstawiać plany awaryjne. KSF uważa też, że GPW Benchmark nie powinna czekać ze złożeniem do KNF wniosku o licencję dla nowego wskaźnika do ostatniej chwili. Co prawda teoretycznie czas jest do końca roku (obecnie obowiązującego WIBOR-u nie będzie można stosować po 1 stycznia 2020 r.), ale według członków Komitetu KNF musi mieć czas na analizę wniosku.

Komitet poprosił też o rozważenie przez GPW Benchmark użycia – jako danych wejściowych do wyliczania nowego wskaźnika – stawek depozytów przyjmowanych od firm.

Taki pomysł nie znalazł się do tej pory w żadnej z trzech propozycji złożonych przez administratora WIBOR-u. Według KSF decyzja o wykluczeniu tego typu danych może być przedwczesna. I gdyby się okazało, że danych o depozytach instytucji finansowych, które GPW Benchmark zamierza testować pod kątem wyliczania nowego WIBOR-u, jest za mało, wówczas zabraknie czasu na pozyskanie dodatkowych informacji z banków.

Nasze źródła wskazują, że pomysł z wykorzystywaniem danych o oprocentowaniu depozytów firm ma swoich zwolenników w KNF, ale przeciwników w GPW Benchmark. Ci ostatni uważają, że stawki oprocentowania firmowych lokat nie nadają się do budowania na nich wiarygodnego wskaźnika ceny pieniądza dla całego rynku. Bo często są elementem szerszej współpracy na linii firma – bank i mogą być np. zawyżane, jeśli firma korzysta z większej liczby produktów banku.

Według naszych rozmówców biorących udział w pracach nad nowym WIBOR-em z przebiegu dotychczasowych rozmów pomiędzy KNF, NBP i GPW Benchmark wynika, że raczej nie ma szans na przyjęcie podstawowej propozycji tej ostatniej instytucji. Według GPW Benchmark do ustalania nowego WIBOR-u w pierwszej kolejności miałyby służyć transakcje między bankami, a jeśli tych by nie było, wówczas można byłoby oprzeć się na kwotowaniach (ofertach). Przy czym banki musiałyby umieć uzasadnić, dlaczego kwotują tak, a nie inaczej. Administrator uważa, że w takim układzie wymogi unijne są zachowane, ale zarówno nadzór finansowy, jak i bank centralny wolą dmuchać na zimne.

– Wygląda na to, że to już koniec WIBOR-u w takiej formule. Jedyna szansa, żeby zdążyć bezkolizyjnie z dostosowaniem się do wymogów unijnych, to wydłużenie okresu przejściowego o kolejne dwa lata. Wtedy byłby czas na opracowanie jakiejś alternatywnej metody. Jest na to szansa, jeśli europejski nadzór uzna WIBOR i WIBID za wskaźniki kluczowe – mówi nasz rozmówca. Odpowiedni wniosek w tej sprawie musi złożyć KNF.

  • 864 mld zł - wartość aktywów sektora bankowego, których wycena zależy od stopy WIBOR (stan na koniec 2017 r.)
  • 288 mld zł - wartość kredytów mieszkaniowych, których oprocentowanie wylicza się na podstawie WIBOR (stan na koniec 2018 r.)