Wczoraj w Warszawie odbył się przedpremierowy pokaz filmu dokumentalnego „Paszporty Paragwaju” w reżyserii Roberta Kaczmarka. Obraz wyprodukowany przez Instytut Pamięci Narodowej opowiada historię grupy berneńskiej Aleksandra Ładosia, ratującej Żydów z Holokaustu poprzez fabrykowanie paszportów latynoamerykańskich. DGP jako pierwszy szeroko opisał mechanizm działania grupy w sierpniu 2017 r.

– Gdy tylko ten temat zaistniał, od razu wiedziałem, że jest to temat filmowy. Wypełnia on lukę i łamie pewną narrację, która dotychczas obowiązywała. Ten element dochodzenia do prawdy także był dla mnie bardzo istotny – mówi DGP Kaczmarek. W skład grupy berneńskiej wchodzili polscy dyplomaci z placówki w Szwajcarii i przedstawiciele środowisk żydowskich: poseł RP Aleksander Ładoś, jego zastępca Stefan Ryniewicz, konsul Konstanty Rokicki, attaché ds. żydowskich Juliusz Kühl, rabin Zurychu Chaim Eiss oraz syjonista Abraham Silberschein.

– Mówimy o polskim państwie, polskich urzędnikach, ale to było przecież bardzo podzielone środowisko. Rozrachunek za klęskę wrześniową, szok, że przegraliśmy wojnę, którą przecież mieliśmy wygrać, podziały polsko-żydowskie. Ludzie z zupełnie różnych światów potrafili ze sobą współpracować – podkreśla Kaczmarek. – Dopiero rozumiejąc to, możemy w pełni docenić ich heroizm – dodaje w rozmowie z DGP. – To jest historia polsko-żydowska. Jedni bez drugich nie zrobiliby nic – mówi w filmie „Paszporty Paragwaju” ambasador RP w Szwajcarii Jakub Kumoch.

Z aprobatą polskich władz na uchodźstwie grupa kupowała blankiety paszportowe od konsulów honorowych państw Ameryki Łacińskiej, zwłaszcza Paragwaju, za pieniądze zebrane głównie przez diasporę żydowską. Konsul Rokicki wypełniał je, po czym poświadczone notarialnie kopie trafiały do gett w okupowanej Europie. Posiadacze paszportów mogli liczyć na wysłanie do obozów internowania, ponieważ Niemcy do pewnego momentu liczyli, że uda się ich wymienić na obywateli III Rzeszy internowanych bądź wziętych do niewoli przez aliantów.

– Niemcy byli przekonani, że to same organizacje żydowskie od początku do końca fabrykują paszporty. Być może nie byli nawet świadomi, że te paszporty są prawdziwe. Nielegalnie wystawione, ale prawdziwe – cytują wypowiedź Kumocha twórcy filmu. A szwajcarska historyk Ruth Fivaz-Silbermann ujawnia – czego dotychczas nie wiedzieliśmy – że Chais Eiss był rozpracowywany przez niemieckiego agenta. – Na szczęście został on zdemaskowany. Ale Niemcy o wszystkim wiedzieli – mówi Fivaz-Silbermann. W pewnym momencie proceder wyszedł na jaw i państwa latynoamerykańskie przejściowo cofnęły uznanie dokumentów. Wielu Żydów trafiło wówczas do obozów zagłady.

W 2017 r. ostrożnie szacowaliśmy liczbę ocalonych w ten sposób Żydów na 400. Odkąd DGP ujawnił mechanizm produkcji paszportów, sprawę badali historycy. Dzięki ich pracy wiemy, że ocalonych było więcej. – Chcemy, aby ten film został pokazany podczas Narodowego Dnia Pamięci Polaków Ratujących Żydów 24 marca. Zaczęliśmy wstępne rozmowy z szefostwem telewizji publicznej – mówił wiceprezes IPN Mateusz Szpytma podczas wczorajszej konferencji prasowej. – Jesteśmy otwarci na propozycje każdej innej stacji. Chętnie się tym filmem podzielimy za złotówkę pod warunkiem, że zostanie pokazany w dobrym czasie antenowym – dodał. ©℗