Wstęp do Wenecji za 3 euro. Będą sowite podwyżki

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 lutego 2019, 21:20
Wenecja
Wenecja/ShutterStock
Zgodnie z zapowiedziami władze Wenecji wprowadzą opłatę za wstęp do miasta; w tym roku ma ona wynosić 3 euro. Od przyszłego roku, w zależności od terminu, będzie to od 6 do 10 euro. Od 2022 roku konieczna będzie wcześniejsza rezerwacja wizyty.

Opłata zacznie obowiązywać prawdopodobnie od maja, gdy rozporządzenie w tej sprawie zostanie przyjęte przez radę miasta.

Burmistrz Wenecji Luigi Brugnaro wyjaśnił w poniedziałek, przedstawiając projekt rozporządzenia, że w dni powszednie każdy będzie musiał zapłacić 6 euro, 8 euro w dniach zwiększonego napływu turystów, a w okresie jego kulminacji 10 euro. Opłata dotyczyć będzie tych, którzy przyjadą pociągiem, autokarem, samochodem lub przypłyną statkiem.

W ten sposób zarząd miasta postanowił ograniczyć i kontrolować zjawisko przyjazdu turystów tylko na kilka godzin. Stanowią oni większość zwiedzających i są główną przyczyną tłoku nad Canal Grande.

Uzyskane pieniądze zostaną przeznaczone na utrzymanie miasta i konserwację zabytków oraz poprawę pracy służb komunalnych. Z opłaty zwolnieni będą mieszkańcy regionu Wenecja Euganejska, rodziny mieszkańców miasta, studenci i ci, którzy tam pracują.

Kary dla turystów, którzy wjadą bez wniesienia opłaty, mają wynosić od 100 do 450 euro - wyjaśnił burmistrz, przedstawiając projekt przepisów przygotowany we współpracy z kancelarią prawną.

Ogłosił też, że planuje się wprowadzenie od 2022 roku wymogu rezerwacji wizyty w Wenecji. Jak zaznaczył, „nikomu nie zostanie zabroniony wstęp, ale będzie on trudniejszy dla tych, którzy nie dokonają takiej rezerwacji”.

„Nie jesteśmy zainteresowani tym, by zapełnić kasę, ale by doprowadzić do zarządzania napływem turystów, prognozowania przyjazdów na podstawie realnych liczb”- zapewnił burmistrz.

Celem - dodał - jest „poprawa jakości życia mieszkańców historycznego miasta i okolicznych wysp”.

„Miasto jest i pozostanie otwarte” - oświadczył Brugnaro.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

>>> Polecamy: Czy media społecznościowe niszczą demokrację? Debaty wkurzonych zombie [OPINIA]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj