David Rock, „Ciche przywództwo. Sześć kroków do polepszenia efektywności w pracy”, tłum. Aleksander Gomola, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2019 / DGP

Ten amerykański coach postanowił, że będzie przekładał zdobycze neuronauk na praktykę zarządzania. Wymyślił nawet termin neuroprzywództwo. Właśnie taką nazwę nosi jego firma – Neuro Leadership Institute. „Ciche przywództwo” to pierwsza książka Rocka, która miała premierę w 2006 r. Trzy lata później wyszedł „Twój mózg w działaniu”. Na polskim rynku książki Rocka ukazywały się w odwrotnej kolejności – najpierw ta nowsza, teraz ta starsza.

Rock zachęca do zmiany rozumienia terminu „nauczyć się”. W powszechnym mniemaniu zwracamy uwagę na wartość dodaną. Tak jakby nasza głowa była skrzynią, do której w miarę upływu lat dorzuca się coraz więcej rożnych rzeczy. Niektórych z nich używamy często, innych rzadko, a jeszcze innych wcale lub prawie wcale. Leżą i zagracają. „I po co ja się tego uczyłem?” – myślimy sobie z wyrzutem. Niektórzy wręcz odmawiają przyswajania nowych doświadczeń albo umiejętności, jakby byli przekonani, że w skrzyni zebrali już wystarczającą liczbę gratów.

Tymczasem o mózgu i uczeniu się powinniśmy myśleć zupełnie inaczej. Rock pisze, że za każdym razem, gdy się czegoś uczymy, to nasz mózg się zmienia. Następuje rekonfiguracja połączeń pomiędzy neuronami. A to oznacza, że powstaje zupełnie nowa jakość. Świat już nie jest taki, jak był do tej pory. Nie wiem, jak państwa, ale mnie ta myśl szalenie się podoba. Oznacza, że zamiast myśleć o głowie jak o skrzyni, która w końcu kiedyś się zapełni, można spojrzeć na uczenie jako podróż w nieznane. Z nowymi otwierającymi się horyzontami, z których istnienia wcześniej w ogóle nie zdawaliśmy sobie sprawy.

Jeśli przenieść to na obszar zarządzania instytucjami pełnymi ludzi, dostajemy nieograniczone możliwości rozwoju. Odpowiednio ustawione bodźce i bariery dla pracowników mogą sprawić, że urząd, firma albo nawet rodzina staną się inspirującym środowiskiem. Tak przynajmniej uważa Rock. Jak to osiągnąć? Temu w przeważającej części poświęcona jest ta książka. Zestaw praktycznych rad dotyczących sposobu rozmawiania z ludźmi przeplata się z mniej lub bardziej wyrafinowanymi pomysłami na organizację spotkań. Jest tu trochę spostrzeżeń błahych, ale przeważają inspirujące. Pomysły i schematy rysowane przez Rocka nie są trudne i zdecydowanie można powiedzieć, że autor trzyma się zasad, które sam głosi. Na przykład: dobry przekaz to przekaz krótki, bez nadmiernego natłoku słów.

Nie ma więc sensu przedłużać niepotrzebnie również tej recenzji. Jeszcze tylko jedno. „Ciche przywództwo” kusi już samą obietnicą zawartą w nazwie. Tak wielu mamy przecież szefów krzyczących i pohukujących. Odrobina ciszy bardzo by się im przydała.

>>> Czytaj też: Światem rządzą ludzie bez skóry? "Człowiek z Davos" nie rozwiąże naszych problemów