Tym wyobrażonym typem idealnym, fundamentem ekonomii klasycznej, nie targają emocje, a jego postępowanie jest racjonalne i odpowiedzialne. Te tak pożądane na rynku cechy są stereotypowo przypisywane mężczyznom. Jednak analizując bliżej człowieka ekonomicznego, dostrzeżemy, że jest on pozbawiony dzieciństwa i starości. Nikt się nim nie opiekował, on się nikim nie opiekuje. I tu pojawia się problem, bo nikt nie żyje w oderwaniu od otoczenia. Ale, mimo wszystko, homo oeconomicusowi bliżej jednak do mężczyzny niż kobiety (śmiech).
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że płeć w ekonomii nie odgrywa istotnej roli. Główny nurt dyscypliny skupia się na podmiotach gospodarczych, które zawsze są większymi zbiorowościami. Po stronie producentów to firmy, a po stronie konsumentów – gospodarstwa domowe. Wiemy, że w tych ostatnich zapadają decyzje, ale nie interesuje nas to, kto podejmuje rozstrzygnięcia. Niemniej płeć ma znaczenie w ekonomii. Dobrym przykładem są teorie zatrudnienia, które pokazują, że rynek pracy został stworzony z myślą o mężczyznach. Dobry pracownik to taki, który nie ma ograniczeń, jest dyspozycyjny i pracuje tyle, na ile ma ochotę, w zależności od tego, jak wiele jest w stanie skonsumować.
>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP
