EPL pozbyła się enfant terrible za późno. To "najlepsza z wielu złych opcji"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 marca 2019, 11:26
Viktor Orban
Viktor Orban/ShutterStock
Europejska Partia Ludowa, zawieszając partię węgierskiego premiera Viktora Orbana - Fidesz, pozbyła się enfant terrible - pisze w czwartek "Frankfurter Allgemeine Zeitung". O wiele za późno - dopowiada "Sueddeutsche Zeitung".

"Z punktu widzenia arytmetyki wyborczej faktyczna separacja z węgierską partią rządową nie jest dla EPL korzystna. Jest niemal pewne, że europejscy chadecy w nadchodzącej kadencji (europarlamentu) będą słabsi niż w obecnej, ponieważ Fidesz uzyska dobry wynik w wyborach" - analizuje "FAZ". "Chcąc zachować wiarygodność EPL nie miała jednak innego wyboru, jak wykluczyć Fidesz ze swoich szeregów, chociażby tymczasowo" - uzasadnia konserwatywna gazeta.

Zgromadzenie polityczne zdecydowało w środę w Brukseli o zawieszeniu Fideszu w prawach członka EPL. Węgierska partia nie będzie miała prawa brać udziału w spotkaniach EPL, prawa do głosowania ani proponowania kandydatów na stanowiska w tej rodzinie politycznej.

"O wiele za późno wyjaśnia EPL swoje relacje z węgierską partią Fidesz. Decyzja, żeby ją zawiesić i zażądać od autokratycznego premiera Viktora Orbana dowodów przywiązania w postaci czynów do podstawowych wartości europejskich, jest - z taktycznego punktu widzenia - najlepszą z wielu złych opcji" - komentuje liberalno-lewicowy dziennik "Sueddeutsche Zeitung".

Zdaniem monachijskiej gazety utrzymywanie status quo byłoby katastrofą z punktu widzenia kampanii wyborczej kandydata EPL na szefa Komisji Europejskiej Manfreda Webera. Zawieszając Fidesz partia odpowiada na wątpliwości wielu obywateli, którzy mają poczucie, że w europejskich rozgrywkach ważne są tylko głosy i arytmetyka, a nie przekonania. "EPL wywiera presję na europejskich socjaldemokratów, którzy tolerują we własnych szeregach rumuńską PSD - ugrupowanie dążące do legalizacji korupcji" - zwraca uwagę "SZ".

"Rheinische Post" z Duesseldorfu nie szczędzi słów krytyki pod adresem premiera Węgier. "Do myślenia daje fakt, że EPL zaczęła działać dopiero wtedy, gdy Orban rozpoczął obrzydliwą kampanię oszczerstw przeciwko szefowi KE (Jean-Claude'owi) Junckerowi. Powinna go była wyrzucić dużo wcześniej. Bo od lat osłabia demokrację na Węgrzech, wykorzystuje fundusze unijne na rzecz bogacenia się swojego klanu i prowadzi nagonkę przeciwko imigrantom i Żydom" - wylicza prawicowy dziennik.

>>> Czytaj też: Zawieszenie Fideszu w EPL to "odparty atak i kompromis"?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj