Wybory samorządowe w Turcji za nami. Reżim Erdogana zaczyna się kruszyć

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 kwietnia 2019, 11:34
Turcja
Turcja/ShutterStock
Niedzielne wybory samorządowe w Turcji, to dla prezydenta tego kraju Recepa Tayyipa Erdogana polityczne trzęsienie ziemi; ich rezultaty pokazują, że ma on słabe strony - ocenia we wtorek "New York Times".

"Przez lata krok po kroku prezydent Turcji starał się sprawić, że nikt nie rzuci mu wyzwania" - pisze Carlotta Gall, korespondentka "NYT" ze Stambułu. Przypomina, że lider AKP (Partii Sprawiedliwości i Rozwoju) "marginalizował przeciwników", "przeprowadził czystkę w wojsku, policji i sądach", "zastraszał media", "rozszerzał swoje uprawnienia w konstytucji" i "obiecywał Turkom świetlaną gospodarczą przyszłość".

Stąd - zauważa - wyniki weekendowych wyborów samorządowych "były wielką niespodzianką". "Pokazały, że partia Erdogana straciła kontrolę nie tylko nad Ankarą, politycznym centrum, ale może i Stambułem, centrum biznesowym kraju, miastem jego pochodzenia i długotrwałym ośrodkiem poparcia".

Nawet jeśli rezultaty nie są jeszcze ostateczne - kontynuuje Gall, cytowana na portalu "NYT" - to "stanowią one najpoważniejsze polityczne trzęsienie ziemi dla Erdogana w trakcie blisko (jego) dwóch dekad praktycznie niekwestionowanej kontroli sterów Turcji, sojusznika NATO i kluczowej podpory stabilności w regionie".

W jej ocenie, powodem takich wyników była "gwałtownie kurcząca się gospodarka i wysoce zdyscyplinowana opozycja". Odnotowuje przy tym, że bezrobocie w Turcji przekracza 10 proc. (wśród młodych 30 proc.), lira straciła 28 proc. swojej wartości w 2018 roku, a inflacja wyniosła 20 proc.

Zdaniem Gall rezultaty głosowania nie oznaczają, że prezydent Turcji "zmieni swoje zachowania, do których należy promowanie islamskich wartości religijnych (...), bliższe relacje z Rosją i chłodniejsze z NATO". "Wybory pokazały jednak, że Erdogan ma słabe strony" - konstatuje publicystka "NYT".

Przyznając, że Erdogan po nieudanej próbie puczu wojskowego w 2016 roku ponosi odpowiedzialność za "ostre represje" oraz więzienie dziennikarzy, docenia jednocześnie jego polityczne umiejętności. "Dominacja Erdogana jako przywódcy Turcji jest jednakże spowodowana jego niepodważalnymi politycznymi talentami oraz niepowodzeniem wielkiej partii opozycyjnej, która nie zdołała wystawiać dobrych kandydatów oraz zaprezentować ich atrakcyjność" - zauważa.(PAP)

mobr/ mal/

arch.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj