W Rosji utrzymują się niekorzystne trendy demograficzne. Obecnej sytuacji nie można jednak określać tak katastroficznie, jak to zrobił w 2009 roku amerykański demograf Nicolas Eberstadt (Drunken Nation: Russia’s Depopulation Bomb, „World Affairs” 2009, nr 1). Według jego prognozy, liczba ludności Rosji miałaby się zmniejszyć w 2030 roku o 20 milionów.

Już od połowy lat 90. miał miejsce w Rosji spadek liczby ludności – ze 148,2 mln w 1995 roku do 143,6 mln w 2005 roku. W latach 1955-1975 Rosja zajmowała czwarte miejsce na świecie pod względem liczby ludności, ale od 2010 roku spadła na miejsce dziewiąte (za Bangladesz i Nigerię). Siła robocza w tym kraju stale się zmniejsza od połowy bieżącej dekady i w 2017 r. jej liczebność wyniosła 76,3 mln (o 1 mln mniej niż w roku poprzednim).

Wysoka śmiertelność Rosjan

Pierwsze symptomy kryzysu demograficznego pojawiły się w połowie pierwszej dekady tego stulecia. Kryzys ten nie został spowodowany tylko przez znaczne zmniejszenie liczby urodzeń. Współczynnik dzietności całkowitej (TFR) zmniejszył się z 2,12 w 1990 r. do 1,30 w 2005 r. Natomiast w latach następnych wskaźnik ten utrzymywał się na takim samym poziomie (1,46-1,57) jak w większości krajów europejskich. Główną przyczyną tego kryzysu był i pozostaje nadal wysoki wskaźnik śmiertelności i zły stan zdrowia publicznego. Na dwoje urodzonych przypadało w pierwszej dekadzie XXI wieku troje zmarłych. W tym okresie stan zdrowia ludności Rosji był gorszy niż w epoce Gorbaczowa czy Breżniewa. Można tu przytoczyć dane ilustrujące np. średnią długość życia w Rosji, która wynosiła w 2006 r. 65 lat ( tyle samo co w Indiach), czyli była niższa niż przed 50 laty. Między 1965 r. a 2005 r. stopa śmiertelności Rosjan (liczba zgonów na 1000 osób) w wieku od 15 do 64 lat wzrosła przeciętnie o około 50 proc. Do końca pierwszej dekady nie udało się znacząco wydłużyć średniej długości życia mieszkańców Rosji. Nastąpiło to dopiero w drugiej dekadzie.

Stan zdrowia publicznego jest jednym z najbardziej ekstremalnych aspektów kryzysu demograficznego Rosji. W wyniku epidemii AIDS, alkoholizmu i fatalnego stanu opieki zdrowotnej śmiertelność w Rosji była w latach 2005-2015 trzy razy wyższa wśród mężczyzn i dwukrotnie wyższa wśród kobiet niż w innych krajach o podobnym poziomie rozwoju społeczno-gospodarczego. Ponad połowa zgonów Rosjan w wieku 15-54 lat była spowodowana po upadku ZSRR nadużywaniem alkoholu. Należy zaznaczyć, że nawet zwiększenie dochodów ludności w Rosji w latach 1999-2008 o około 80 proc. nie wpłynęło na zmniejszenie wskaźnika umieralności. Wysoka śmiertelność Rosjan jest skutkiem nie tylko chorób „normalnie” uleczalnych, takich jak np. gruźlica, ale także stylu życia: picia wódki, palenia papierosów i zachorowań na AIDS. Co roku z powodu alkoholu w Rosji umiera 500 tys. osób. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Olbrzymi jest również problem narkotykowy, chociażby ze względu na niższe ceny za tego rodzaju używki w porównaniu do cen w krajach zachodnich.

Rosja nie radzi sobie także z profilaktyką i terapią chorób sercowo-naczyniowych i nowotworowych, które są główną przyczyną śmierci. Problemem jest nie tylko brak wystarczających środków na opiekę zdrowotną (do połowy 2005 r. przeznaczano na ten cel około 4,2 proc. PKB, a w bogatych krajach europejskich średnio 8-10 proc. PKB), ale również niekorzystna sytuacja społeczno-ekonomiczna kraju, relatywnie niska pozycja zdrowia i długiego życia na liście priorytetów Rosjan, ubóstwo, brak poczucia odpowiedzialności za własne zdrowie oraz złe nawyki, w tym szczególnie nadmierne spożywanie mocnych alkoholi (głównie wódki).

Nie są to zjawiska nowe w tym kraju. Podobna sytuacja występuje w niektórych krajach Europy Wschodniej. Jednak śmiertelność w Rosji zawsze była wyższa niż w większości państw rozwiniętych. Nadal oczekiwana długość życia w chwili narodzin jest w Rosji o ponad 10 lat niższa aniżeli w krajach Europy Zachodniej, Ameryki Północnej i Japonii.

Inną, równie istotną przyczyną spadku liczby ludności w Rosji była aborcja, którą traktuje się w niektórych środowiskach społecznych jako jedną z metod antykoncepcyjnych. Najwięcej aborcji dokonywano w dawnym Związku Radzieckim (np. w samym tylko 1988 roku ok. 7 mln). Natomiast w Rosji liczba aborcji uległa znacznemu zmniejszeniu – do 1,72 mln w 2002 i do 1,58 mln w 2006 r. W tym ostatnim roku na każde 10 urodzeń żywych przypadało 13 aborcji. Dla porównania, na 10 urodzeń żywych w USA przypadały w tym samym czasie tylko 3 aborcje. Należy pamiętać, że dawny ZSRR zamieszkiwało około 287 mln ludności, a w latach 2016-2019 liczba mieszkańców Rosji ustabilizowała się na poziomie mniej więcej 144 mln.

Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku na 100 kobiet przypadało w Rosji 86 mężczyzn, a populacja poniżej 15 roku życia stanowiła 15,10 proc. ogółu ludności tego kraju, natomiast populacja powyżej 60 roku życia – około 17,10 proc. wszystkich mieszkańców Rosji. Liczba urodzeń żywych na 1000 mieszkańców wynosiła 11,10 proc., jednak w połączeniu z wysokim wskaźnikiem liczby zgonów (13,4 proc. na 1000 mieszkańców) utrzymanie współczynnika dzietności na obecnym poziomie (1,57) nie zahamuje w najbliższych kilku latach procesu depopulacji Rosji.

Proces depopulacji rozpoczął się już w latach 60. XX wieku, kiedy współczynnik dzietności całkowitej zaczął spadać poniżej 2,1, nie zapewniając tym samym wymienialności pokoleń. Na tym etapie depopulacja występowała jeszcze w formie utajonej. Kiedy jednak w roku 1992 liczba urodzeń spadła poniżej liczby zgonów, rozpoczął się w Rosji etap depopulacji jawnej. W 1993 r. liczba Rosjan wynosiła 148,6 mln, a w 2008 r. już tylko 142 mln, pomimo dużego napływu imigrantów (prawie 6 mln). Zniżkowemu trendowi demograficznemu towarzyszyła jednak korzystna zmiana w proporcjach wiekowych społeczeństwa, prowadząca do odmładzania populacji – a co za tym idzie – większego przyrostu naturalnego. Efekt „demograficznej dywidendy” pozytywnie wpłynął na proporcje pomiędzy częściami społeczeństwa w wieku produkcyjnym i poprodukcyjnym. Trzeci, niekorzystny okres depopulacji Rosji rozpoczął się w 2005 r. Na tym etapie najbardziej odczuwalny był i jest nadal spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym. Całkowite obciążenie dziećmi i osobami starszymi wzrosło z 578 na 1000 osób pracujących w 2007 r. do 630 w 2018 r. Według niektórych prognoz obciążenie to wzrośnie do 822 w r. 2025 .

W Rosji średnia długość życia kobiet i mężczyzn jest prawie o 10 lat niższa niż w krajach o podobnym poziomie rozwoju gospodarczo-społecznego. W przyjętej pod koniec ubiegłej dekady strategii polityki ludnościowej założono, że przed 2025 r. nastąpi wydłużenie średniej długości życia kobiet i mężczyzn do 75 lat. Można mieć spore wątpliwości co do tego, czy cel ten zostanie zrealizowany. Tymczasem w wielu krajach poziom ten już dawno został osiągnięty. Przykładowo w Polsce średnia wieku kobiet już w 2008 r. wynosiła 80 lat, a mężczyzn – 71, a w Rosji odpowiednio 67,5 i 61,5 lat. Według przewidywań ekspertów z ONZ w latach 2020-2022 średnia długość życia dla obu płci wyniesie w czterdziestu krajach świata ok. 80 lat. W grupie tych 40 krajów nie ma jednak Rosji.

Inną niekorzystną tendencją demograficzną jest stałe zmniejszanie się liczby ludności słowiańskiej. W momencie rozpadu ZSRR Słowianie różnych narodowości stanowili 90 proc. ludności Rosji, dziesięć lat później 80 proc. Wynikało to z napływu imigrantów, którzy przyjeżdżają do Rosji, głównie ze Środkowej Azji i Kaukazu. Do Rosji przybywają także niezbyt liczni emigranci z Chin, którzy, wbrew niektórym opiniom, nie zamierzają „skolonizować” znacznych obszarów Syberii i „wyprzeć” stamtąd rodowitych mieszkańców tego regionu. Pod koniec pierwszej dekady tego stulecia w Rosji mieszkało 25 mln nie-Rosjan, natomiast pod koniec 2018 r. ich liczba wyniosła 26,2 mln osób. Kryzys demograficzny nie dotyczy imigrantów przybyłych z krajów muzułmańskich i ich rodzin. Współczynnik dzietności kobiet w tej grupie mieszkańców jest znacznie wyższy (2.4) niż wśród kobiet Rosjanek (1.5).

W Rosji nie udaje się zahamować spadku dzietności kobiet, który w większości krajów gospodarczo rozwiniętych jest zjawiskiem stałym. W 2018 r. współczynnik dzietności całkowitej kobiet wynosił 1.57 (średnia dla wszystkich kobiet w wieku rozrodczym 16-49 lat). Wskaźnik ten był wprawdzie wyższy niż w Polsce (1.41) i wielu krajach Europy Zachodniej, ale nie zapewniał reprodukcji prostej ludności (2.1). Nie można więc oczekiwać, że w Rosji uda się w najbliższych latach znacząco zwiększyć przyrost naturalny ludności. Potwierdzają to najnowsze dane statystyczne. W 2018 r. urodziło się w Rosji 1 mln 599 tys. 316 dzieci, tj. o 5,4 proc. mniej niż w 2017 r. (1 689 884). W 2017 r. na 1000 mieszkańców Rosji przypadało 11,5 urodzeń żywych, a w 2018 r. już tylko 10,9. Według szacunków rosyjskiego demografa Anatola Karlina zmniejszył się w tym czasie współczynnik dzietności całkowitej z 1.62 w 2017 r. do 1.57 w 2018 r. (a w przypadku matek etnicznych Rosjanek do poziomu 1.5).

Gorsza jest sytuacja, jeżeli chodzi o wskaźnik oczekiwanej długości życia. Wskaźnik ten wyniósł w 2018 r. wg szacunków rosyjskiego demografa Aleksandra Niemcewa ok. 72 lata. W ostatnich kilku latach udało się w pewnym stopniu opanować epidemię zgonów z powodu nadmiernego spożycia mocnych alkoholi. Dla porównania w Finlandii, w której mieszkańcy piją podobnie dużo mocnych alkoholi co Rosjanie, tylko 4 proc. ogółu zgonów wynika ze spożycia alkoholu.

Według prognoz zawartych w raporcie ekspertów ONZ (World Population Prospects, 2017) populacja Rosji zmniejszy się w 2030 r. o ok. 3,5 mln.

Demografia osłabia gospodarkę Rosji

Najszybciej będzie się zmniejszać liczba ludności w wieku produkcyjnym, co rodzi negatywne implikacje dla rosyjskiej gospodarki. Została ona w okresie rządów prezydenta Putina zdominowana przez kontrolowane przez państwo koncerny przemysłowe i naftowe. Sektor prywatny został zmarginalizowany, a większość zagranicznych przedsiębiorstw zakończyła swoją działalność gospodarczą w Rosji. Z kraju wyemigrowała także spora część rodzimych przedsiębiorców nie godzących się na uwarunkowania polityczne. Gospodarka rosyjska jest też silnie uzależniona od dochodów z eksportu ropy naftowej i gazu ziemnego, co w okresie spadku cen tych surowców na rynku światowym prowadzi do stagnacji gospodarczej i problemów ze zrównoważeniem budżetu. Dochody z tego eksportu nie zostały wykorzystane na utworzenie w Rosji nowoczesnych gałęzi przemysłu i rozbudowę infrastruktury. Jedynym nowoczesnym działem przemysłu i symbolem potęgi Rosji jest przemysł zbrojeniowy.


Istotnym hamulcem zmian w strukturze rosyjskiej gospodarki jest kurcząca się siła robocza, w tym szczególnie ludzi młodych, wykształconych, z umiejętnościami potrzebnymi do rozwoju nowoczesnych gałęzi przemysłu opartych o wysokie technologie. Zdaniem ministra gospodarki Maksyma Oreszkina, z powodu braku odpowiednio wykształconych pracowników PKB Rosji zmniejszył się od początku 2000 r. o 14-16 proc. Jedynym, jego zdaniem, realnym rozwiązaniem tego problemu jest rekwalifikacja starszych pracowników (czterdziesto- i pięćdziesięciolatków), którzy mogliby podjąć pracę w nowoczesnych branżach przemysłu.

Nie można jednak problemu deficytu krajowych pracowników rozwiązać za pomocą imigrantów. Ogromna większość z nich nie posiada bowiem umiejętności poszukiwanych przez rosyjskich i coraz mniej licznych zagranicznych pracodawców. Według ekspertów RANEPY (Wydziału Gospodarki i Administracji Publicznej Rosyjskiej Akademii Nauk), do 2025 r. będzie się zmniejszać liczebność rosyjskiej siły roboczej, co może spowodować, oprócz innych przyczyn (niższych cen ropy naftowej i sankcji gospodarczych), spadek tempa wzrostu PKB o 0,4-0,6 proc. w skali rocznej. Podobne tendencje wynikają z prognoz rosyjskiego urzędu statystycznego Rosstatu, który potwierdził, że niekorzystne trendy demograficzne utrzymają się także w latach 2030-2035. Spadek populacji w wieku produkcyjnym (15-72 lata) wyniesie w latach 2015-2020 ok. 8-12 proc. rocznie, a w następnym dziesięcioleciu o 11-20 proc.

Problemem dla gospodarki jest także coraz niższa jakość siły roboczej. Okazuje się bowiem, że tempo postępu technologicznego jest szybsze niż tempo zmian w rosyjskim szkolnictwie zawodowym i wyższym. Wysokiej klasy specjaliści mogą wybierać w ofertach pracy, natomiast absolwenci szkół wyższych posiadających przestarzałe umiejętności muszą się zadowolić nisko płatną pracą lub dołączają do grupy bezrobotnych.

Odrodzenie prywatnego sektora przy udziale zagranicznych inwestorów i rozbudowa infrastruktury w Rosji mogą być możliwe dopiero po przejęciu władzy przez nową ekipę polityków, nie wywodzących się z dawnej nomenklatury. Wtedy też wzrośnie zapotrzebowanie na siłę roboczą, której zasoby obecnie powoli się kurczą. Jeżeli proces ten ulegnie przyśpieszeniu, to być może Rosja będzie zmuszona w najbliższych kilkunastu latach do głębszej liberalizacji swojej polityki imigracyjnej, aby zapewnić sobie „napływ” potrzebnej liczby pracowników. W latach 1990-2014 przybyło do Rosji ponad 9 mln imigrantów, a mimo to populacja tego kraju zmniejszyła się w tym okresie o 3,7 mln. W latach 2015-2918 napływ imigrantów zmniejszył się do ok. 140-160 tys. Ponad 80 proc. imigrantów to przybysze z byłych republik radzieckich (najwięcej z Ukrainy – 2,6 mln i Uzbekistanu – 2,3 mln). Władze Rosji chciałyby zwiększyć w najbliższych latach przyjazdy wykwalifikowanych pracowników z tych państw o 3,2 proc. Nie mogą jednak już liczyć na równie licznych imigrantów z Ukrainy, którzy poszukują dla siebie pracy i lepszych warunków życia m.in. w Polsce i innych krajach Europy Środkowej i Zachodniej. Nie chcą oni z różnych powodów (także politycznych) już emigrować do Rosji.

Autor: Adam Gwiazda, ekonomista i politolog, prof. zwyczajny