Jest to krok, który należy wykonać bez względu na trwający konflikt na Ukrainie, by zapobiec zawieszeniu członkostwa Rosji w tej organizacji, a nawet wystąpieniu z niej - wskazał Jagland.

"Rada Europy to jedyne miejsce, w którym Rosja jest połączona z Europą w wiążący prawnie sposób" - oświadczył. Jeśli dojdzie do zawieszenia "zobaczymy inną Rosję. Będziemy mieć nową oś podziału w Europie" - ostrzegł. "Nie możemy lekceważyć negatywnych skutków (takiej sytuacji), w szczególności jeśli połączymy to z brexitem w UE. Mogłyby to być dwie zmiany, które mogłyby naprawdę wstrząsnąć Europą" - ostrzegł.

Apel Jaglanda nie spodoba się Ukrainie, która uznaje próbę przywrócenia prawa głosu Rosji za nieuzasadnione ustępstwo - ocenia "FT".

Reklama

"Narracja, według której +stracimy Rosję, jeśli nie spełnimy jej wymagań+ jest manipulancka i ma na celu szerzenie lęku wśród państw członkowskich i członków (zgromadzenia), by popchnąć ich w kierunku podejmowania decyzji korzystnych dla Rosji" - powiedział stały przedstawiciel Ukrainy w organizacji Dmytro Kuleba.

Jagland, przewodniczący Komitetu Noblowskiego i były premier Norwegii, zapewnił, że solidaryzuje się z Ukrainą. Zapytał jednak: "Czy Ukraina byłaby (jednak) w lepszej sytuacji, gdyby Rosja odeszła (z Rady Europy)?".

Po rosyjskiej aneksji należącego do Ukrainy Krymu w 2014 roku Rosji odebrano prawo głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnych Rady Europy. Od tamtego czasu rosyjska delegacja na znak protestu nie uczestniczy w posiedzeniach tego gremium. Latem 2017 roku Moskwa zawiesiła płacenie składek na Radę Europy.

Dwa lata niepłacenia składek może skutkować zawieszeniem kraju, a następnie wykluczeniem z organizacji. Moskwa zapowiedziała, że w takiej sytuacji sama ją opuści.

Rada Europy z siedzibą w Strasburgu koncentruje się na kwestiach obrony i szerzenia praw człowieka oraz zasad demokracji parlamentarnej i rządów prawa. Do organizacji należy 47 państw. Rosja jest jednym z pięciu największych płatników w Radzie, a jej składka wynosi 30 mln euro rocznie.

>>> Polecamy: Czy Benjamin Netanjahu znów wygra wybory w Izraelu? [ANALIZA]