Niższe podatki we Francji? Philippe: To odpowiedź na "rozdrażnienie fiskalne"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 kwietnia 2019, 15:36
Paryż, Francja
Paryż, Francja/ShutterStock
Po zakończeniu narodowej debaty, ogłoszonej we Francji w reakcji na protesty "żółtych kamizelek", premier Edouard Philippe oświadczył w poniedziałek, że należy "bardzo szybko obniżyć podatki" w obliczu "ogromnego rozdrażnienia fiskalnego" wśród obywateli.

Wobec właściwie "zerowej tolerancji fiskalnej (...) debaty, jak sądzę, wyraźnie pokazały nam kierunek, którym należy podążyć: musimy obniżyć, i to bardzo szybko obniżyć, podatki" - powiedział francuski premier podczas trzygodzinnego przemówienia w paryskim Grand Palais, podsumowując wyniki "wielkiej debaty narodowej".

W ramach konsultacji w całej odbyło się ok. 10 tys. spotkań przedstawicieli władz z mieszkańcami, którzy mieli okazję powiedzieć o trapiących ich problemach. Podsumowanie debaty liczy ok. 1500 stron.

Doszliśmy do sytuacji, w której wahanie byłoby błędem; "potrzeba zmian jest tak radykalna, że wszelka zachowawczość, wszelkie niezdecydowanie byłoby moim zdaniem niewybaczalne" - mówił premier, który we wtorek i środę wnioski z konsultacji ma przedstawić w parlamencie.

"Francuzi chcą demokracji bardziej przedstawicielskiej, bardziej transparentnej, bardziej skutecznej" - akcentował .

Dodał, że jeśli chodzi o politykę środowiskową, obywatele "mówią, że są gotowi zmienić zachowanie w wielu dziedzinach, jednak nie chcą, już nie chcą, by podatkami dyktować im, co mają robić".

Jednocześnie według opublikowanego w ubiegłym tygodniu sondażu ośrodka Elabe Francuzi nie mieli wielkich nadziei w związku z ogłoszoną przez prezydenta Emmanuela Macrona debatą - 68 proc. ankietowanych uważa, że wyrażone przez nich opinie nie zostaną wzięte pod uwagę, a 79 proc. - że debata nie rozwiąże problemów społecznych w kraju.

Debatę zwołano w reakcji na rozpoczęte w listopadzie 2018 r. masowe protesty "żółtych kamizelek", sprzeciwiających się polityce gospodarczej i społecznej rządu prezydenta Macrona; początkowo protestujący sprzeciwiali się głównie planowanej podwyżce akcyzy na paliwo, z której rząd pod naciskiem zrezygnował. Podwyżka była planowana w ramach polityki środowiskowej obecnego prezydenta.

>>> Czytaj też: Brytyjczycy rozczarowani demokracją. Uważają, że nie mają wpływu na rzeczywistość

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj