Niemieckie media komentując w piątek wizytę wicepremiera Włoch Matteo Salviniego u szefa węgierskiego rządu Viktora Orbana zwracają uwagę, że wbrew pozorom, obaj politycy mają całkowicie odmienne oczekiwania wobec Unii Europejskiej.

"Podczas wizyty na Węgrzech Salvini mógł rzucić okiem na zabezpieczenia na granicy z Serbią i potwierdzić przy tym swój wizerunek zdecydowanego przeciwnika nielegalnej imigracji" - opisuje lewicowo-liberalny "Tagesspiegel". "Chociaż partie obu polityków należą do różnych frakcji w europarlamencie, to przekaz jest wspólny: za politykę migracyjną nasze kraje odpowiadają samodzielnie i nie dadzą sobie nic narzucić ze strony Brukseli" - interpretuje berlińska gazeta.

Zwraca jednak uwagę, że harmonia między Budapesztem a Rzymem to jedynie pozór.

Reklama

"Jeśli przyjrzeć się dokładniej, to nacjonalistyczna międzynarodówka, którą Salvini i Orban po raz kolejny fetują, ma poważny problem wewnętrzny. Otóż premier Węgier i szef włoskiego MSW mają całkowicie przeciwstawne oczekiwania. Orban zasadniczo odrzuca rozdzielanie migrantów pomiędzy kraje Unii Europejskiej, podczas gdy Salvini chciałby, żeby kraje UE bardziej zaangażowały się w ich przyjmowanie" - uważa dziennik.

Podczas czwartkowego spotkania premier Węgier Viktor Orban i szef MSW Włoch, wicepremier Matteo Salvini opowiedzieli się za współpracą na forum UE i dialogiem między Europejską Partią Ludową a formacjami prawicy. Orban stwierdził też, że po wyborach do PE Unia Europejska musi być rządzona przez przywódców przeciwnych imigracji. Jak podkreślił, wraz z Salvinim są przekonani, iż fundamentem silnej Europy są silne i odnoszące sukcesy państwa narodowe. Według niego priorytetem dla Europy musi być europejska kultura oparta na wartościach chrześcijańskich, a jej granice muszą być bronione przed "inwazją migrantów".

Matteo Salvini wyraził opinię, że potrzebny jest dialog prawicy z EPL, by wykluczyć lewicę z rządów w Unii.

"Jeśli obecny sojusz dalej będzie rządzić Europą, będziemy mieli islamski kalifat i szariat w naszych miastach. Zrobię zatem wszystko, by nie dopuścić do takiego smutnego końca w Europie" - oświadczył.

Jego zdaniem integracja przybyszów jest możliwa tylko wtedy, gdy "imigracja jest pod kontrolą". "My uznajemy prawo prawdziwych uchodźców i nie wpuszczamy tych, którzy nie uciekają przed wojną" - wyjaśnił Salvini.

Swój pobyt na Węgrzech włoski wicepremier rozpoczął od wizyty na granicy z Serbią, gdzie ustawione zostały wysokie ogrodzenia i zasieki, by zatrzymać napływ migrantów szlakiem bałkańskim.

Na potencjalną współpracę najsilniejszej obecnie partii w PE - Europejskiej Partii Ludowej z ruchami prawicowymi zwraca uwagę w komentarzu monachijski "Sueddeutsche Zeitung".

"Dla Salviniego, partia Orbana, która należy do EPL, jest ważnym przyczółkiem. Jeśli pójdą za nią inne ugrupowania, może to być kluczowa przyjaźń dla polityki kontynentu" - przewiduje gazeta.

"Orban i Salvini nie mają wspólnych idei dla Europy. Ale narzucają starej Europie swoją agendę, która zakłada jedynie izolację - od strony lądu, od strony morza i w umysłach" - bije na alarm "SZ".

Salvini, który jest wicepremier Włoch, szefem MSW i przewodniczącym partii Liga próbuje stworzyć przed wyborami do Parlamentu Europejskiego sojusz prawicowych ugrupowań, które po głosowaniu zasiądą w jednej frakcji. Na początku kwietnia zorganizował w Mediolanie spotkanie, które niemieckie media ochrzciły mianem narodzin "nacjonalistycznej międzynarodówki". Byli na nim obecni przedstawiciele Alternatywy dla Niemiec (AfD), partii Finowie i Duńskiej Partii Ludowej. Akces do sojuszu ogłosiła później także Austriacka Partia Wolności (FPOe). Należy do niego też francuskie Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen.

>>> Czytaj też: Papież Franciszek: Państwo, które rozbudza sentymenty nacjonalistyczne przeciwko innym narodom, zaprzecza swej misji