Przywódca wojskowej junty został premierem Tajlandii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 czerwca 2019, 19:42
Tajlandia
Tajlandia/ShutterStock
Tajlandzki parlament wybrał w środę na premiera gen. Prayuta Chan-ochę, przywódcę wojskowej junty, która dzierży władzę nad krajem od zamachu stanu z 2014 roku. Zgodnie z prognozami ekspertów Prayut stanie na czele cywilnego rządu po marcowych wyborach.

„Bez niespodzianki” - takim nagłówkiem opatrzono informację o wyborze Prayuta na portalu internetowym dziennika „Bangkok Post”.

W sprawie wyboru premiera głosowały wspólnie obie izby tajlandzkiego parlamentu: 500-osobowa izba niższa, wyłoniona w marcowych wyborach powszechnych, oraz 250-osobowy Senat, wybrany w całości przez rządzącą juntę.

Na Prayuta głosowało 500 posłów i senatorów, a jego przeciwnik, przywódca opozycyjnej partii Future Forward (FPP) i kandydat złożonego z siedmiu ugrupowań „frontu demokratycznego” przeciwko juncie Thanathorn Juangroongruangkit otrzymał 244 głosy.

Kandydaturę Prayuta zgłosiła związana z juntą partia Palang Pracharat (PPRP), która w marcowych wyborach zdobyła 116 mandatów w izbie niższej. By skutecznie rządzić i uchwalać ustawy, PPRP będzie musiała wejść w koalicję z innymi ugrupowaniami. Podczas środowego posiedzenia były prezes Partii Demokratycznej (DP) Abhisit Vejjajiva zrezygnował z mandatu poselskiego w proteście przeciwko poparciu udzielonemu przez jego ugrupowanie kandydaturze Prayuta. Abhisit ustąpił z funkcji lidera DP po klęsce tej partii w marcowych wyborach.Powszechne głosowanie formalnie przywróciło w Tajlandii demokrację po pięciu latach rządów wojskowych. Wielu ekspertów oceniało jednak wybory jako zmanipulowane i wskazywało na wprowadzone przez juntę zmiany w prawie, które znacznie ułatwiły generałom pozostanie u władzy.

W ciągu ostatnich 15 lat wojsko dwukrotnie obalało demokratyczne rządy, najpierw byłego premiera Thaksina Shinawatry, a później jego siostry Yingluck, na fali destabilizujących kraj protestów przeciw ich prospołecznej polityce. Krajowe elity zarzucały Shinawatrom korupcję, populizm i tendencje antymonarchistyczne, co dawało armii pretekst do przejmowania władzy.Część ekspertów ocenia jednak rządy wojska jako nieskuteczne. Wskazują przy tym na narastające problemy gospodarcze czy rosnącą przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi.

>>> Polecamy: Partia szachów o władzę w PE rozpoczyna się. Lider chadeków pójdzie na ustępstwa

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj