"Tempo produkcji wzrasta" - podkreślił szef ONZ-owskiej agencji na marginesie regularnego spotkania władz tej instytucji.

Amano zastrzegł, że na razie trudno przewidzieć, kiedy w związku ze zwiększoną produkcją Iran zacznie naruszać zapisy międzynarodowego porozumienia atomowego z 2015 roku, ponieważ zwiększona produkcja nie jest prowadzona na stałym poziomie.

Japończyk wyraził zaniepokojenie "rosnącym napięciem w związku z irańską kwestią nuklearną", a także nadzieję, że "zostaną znalezione sposoby na obniżenie obecnych napięć za pomocą dialogu". "Jest kluczowe, by Iran w pełni stosował się do zobowiązań podjętych w związku z porozumieniem" - zaznaczył.

Reklama

Podkreślił, że w najnowszym raporcie MAEA, obejmującym okres do 20 maja, stwierdzono wypełnianie przez Iran postanowień porozumienia, przewidującego ograniczenie przez Teheran prac nad programem atomowym w zamian za stopniowe znoszenie nałożonych nań sankcji.

W ostatnich tygodniach napięcie na linii Iran-Stany Zjednoczone wydatnie wzrosło w związku z tym, że po wycofaniu się w zeszłym roku z porozumienia atomowego USA od maja br. znacząco zaostrzyły antyirańskie sankcje, chcąc odciąć Teheran od głównych źródeł dochodów i zmusić go do ustępstw.

W wypowiedziach przedstawicieli władz w Waszyngtonie pojawił się również wątek ewentualnej konfrontacji zbrojnej, USA wzmocniły też swoją obecność wojskową w regionie w związku z - jak tłumaczono - zagrożeniem ze strony Iranu.

W odpowiedzi Teheran w maju oznajmił, że czterokrotnie zwiększy produkcję wzbogaconego uranu, jeśli pozostali sygnatariusze umowy atomowej nie podejmą skutecznych działań, by ochronić Iran przed amerykańskimi retorsjami.

W poniedziałek wizytę w Iranie złożył szef MSZ Niemiec Heiko Maas. Na wspólnej konferencji prasowej w Teheranie ze swym irańskim odpowiednikiem Mohammadem Dżawadem Zarifem ocenił, że "sytuacja w regionie jest wybuchowa i bardzo poważna", a "niebezpieczna eskalacja istniejących napięć może doprowadzić także do eskalacji militarnej".

Zarif za ten stan rzeczy obwinił USA, jednocześnie deklarując, że Iran będzie "współpracował z sygnatariuszami (porozumienia atomowego - dop. red.) z Unii Europejskiej, by to porozumienie uratować".

Maas przyznał, że wsparcie, jakiego unijni sygnatariusze mogą udzielić Iranowi, jest ograniczone. "Chcemy wypełnić swoje zobowiązania. Nie sprawimy cudów, ale spróbujemy nie dopuścić do fiaska (porozumienia)" - powiedział.

Szef irańskiej dyplomacji deklarację tę skwitował słowami: "Dotąd nie zobaczyliśmy praktycznych i wymiernych działań państw europejskich w celu zagwarantowania interesów Iranu".

USA wycofały się z porozumienia atomowego, wskazując, że poza irańskim programem atomowym nie odnosi się ono do innych drażliwych kwestii, takich jak program balistyczny Iranu czy jego rola w regionalnych konfliktach. Europejscy sygnatariusze umowy podzielają te zastrzeżenia, twierdzą jednak, że bez umowy atomowej sprawy te będzie trudniej rozwiązać. Iran stanowczo sprzeciwia się poszerzeniu zakresu porozumienia.

>>> Czytaj też: Putin odwiedzi Arabię Saudyjską. "Moskwa musi ściślej monitorować rynek ropy"