Chodzi o wiercenia dna morskiego w poszukiwaniu węglowodorów w rejonie, do którego roszczenia zgłasza zarówno uznany przez wspólnotę międzynarodową rząd Cypru, jak i uznawane tylko przez Turcję władze Cypru Północnego.

Resort przekazał, że turecki statek Fatih rozpoczął wiercenia na Morzu Śródziemnym na zachód od Cypru na początku maja, a statek Yavuz niedawno przybył na akweny na wschód od wyspy i również będzie przeprowadzał wiercenia.

Yavuz zakotwiczył w poniedziałek na cypryjskich wodach terytorialnych na południe od półwyspu Karpas, stanowiącego najbardziej wysuniętą na północ część wyspy - pisze Reuters. Natomiast Fatih zakotwiczony jest około 37 mil morskich od zachodniego wybrzeża wyspy, na akwenie uznawanym przez Cypr za część jego morskiej wyłącznej strefy ekonomicznej.

Reklama

W poniedziałek urząd prezydenta Cypru oskarżył Turcję o "ciężkie naruszenie" prawa, a Unia Europejska wyraziła "poważne zaniepokojenie" w związku z tureckimi planami "nielegalnego przeprowadzenia kolejnych wierceń na północny wschód od Cypru". W ubiegłym miesiącu w efekcie nacisków wywieranych przez Cypr i Grecję na inne państwa członkowskie UE jej przywódcy zażądali od Turcji rezygnacji z wierceń na akwenach podlegających zwierzchnictwu cypryjskiemu, gdyż w przeciwnym razie będzie miała do czynienia ze wspólną akcją unijną.

"Odrzucamy twierdzenia wysuwane przez MSZ Grecji i przedstawicieli UE, którzy opisują te działania naszego kraju jako nielegalne" - oświadczyło tureckie MSZ.

Reuters zaznacza, że w środę w Brukseli spotykają się unijni dyplomaci, którzy omówią możliwość nałożenia sankcji na Turcję w związku z wierceniami.

Cypr jest podzielony od 1974 roku, gdy w odpowiedzi na inspirowany przez Grecję pucz, mający doprowadzić do przyłączenia wyspy do Grecji, wojska tureckie dokonały inwazji. Na zajętej przez nie północno-wschodniej części wyspy proklamowano później Republikę Turecką Cypru Północnego. Podejmowane od wielu lat wysiłki na rzecz zakończenia konfliktu nie przyniosły rezultatów.

>>> Czytaj też: Rozejm w dobie strategicznej konkurencji. Unikniemy „pułapki Tukidydesa”?