Niemiecki publicysta B. Reitschuster: Rosjanie śmieją się z głupoty Niemców

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
29 lipca 2019, 17:52
Niemieccy politycy, zwłaszcza ze wschodniej części kraju, regularnie apelują o zniesienie sankcji przeciwko Rosji. Zdaniem pisarza i publicysty Borisa Reitschustera Niemcy są tak podatni na manipulacje Kremla, że Rosjanie wręcz śmieją się z ich głupoty.

W najnowszym wydaniu tygodnika "Der Spiegel" premierzy czterech wschodnich landów Niemiec - Reiner Haseloff (CDU) z Saksonii-Anhaltu, Dietmar Woidke (SPD) z Brandenburgii, Manuela Schwesig (SPD) z Meklemburgii-Pomorza Przedniego i Michael Kretschmer (CDU) z Saksonii - opowiedzieli się za stopniowym znoszeniem sankcji wobec Rosji. W tym samym czasie w Moskwie rozpędzana była demonstracja opozycji i blisko 1400 osób zatrzymano.

"Mówienie, że powinny być zniesione, uważam za całkowicie zły sygnał. Przecież zostały one nałożone na Rosję za . (Ta agresja) wciąż ma miejsce. Ciągle giną tam ludzie. Żądanie zniesienia i tak łagodnych sankcji, póki Rosja prowadzi tę wojnę, jest fatalnym sygnałem. Jest to do napadania sąsiadów bez obaw o konsekwencje. Ludzie, którzy coś takiego mówią (chcą zniesienia sankcji - dop. red.), stają się wspólnikami Putina. Na ich usprawiedliwienie trzeba powiedzieć, że prawdopodobnie nie rozumieją wcale tych zależności" - powiedział w rozmowie z PAP Boris Reitschuster, który przez 16 lat był korespondentem tygodnika "Focus" w Moskwie. Jest on jednym z największych niemieckich autorytetów w sprawach współczesnej Rosji i autorem książek na jej temat.

Zdaniem publicysty , reprezentujących wszystkie ważniejsze obozy polityczne, wynika z określonych wyobrażeń na temat Rosji, ale też aktywnych działań propagandowych tego kraju.

"Po lewej stronie sceny politycznej wierzy się, że wszystko, co przychodzi z Moskwy, jest socjalistyczne. To tak, jakby wegetarianin chodził do restauracji ze stekami, bo wcześniej była tam knajpa wegańska. Komuniści i socjaliści w RFN odczuwają sympatię dla Putina, bo najwyraźniej nie pojmują, że Putin ma z socjalizmem mniej wspólnego niż (były prezydent USA) Barack Obama" - ironizuje Reitschuster.

Z kolei sympatia narodowo-konserwatywnej Alternatywy dla Niemiec dla gospodarza Kremla to - jego zdaniem - efekt prowadzonych na masową skalę zabiegów prowadzonych przez dyplomatów, ale też osoby (oficjalnie) prywatne, mających na celu zjednanie sympatii polityków tego ugrupowania. W chadecji z kolei Rosja ma sympatyków, ponieważ jest partią biznesu i przemysłu.

"Dla Rosjan barwy ideologiczne nie mają znaczenia. To stara dobra taktyka KGB - szukać kontaktu z każdą znaczącą grupą, każdym stronnictwem i zyskiwać sympatię każdego, mówiąc mu to, co chce usłyszeć: lewicy o socjalizmie, prawicy o konserwatywnych wartościach. Niemcy nie zdają sobie nawet sprawy, jakie środki są przeznaczane na ten cel, i są całkowicie bezradni wobec tej machiny: to jak mecz drużyny z ligi okręgowej przeciwko Dynamo Moskwa" - porównuje znawca Rosji. "Rosjanie wręcz śmieją się z głupoty Niemców" - dodaje.

Zauważa też, że Niemcy i Polska mimo częściowo podobnych powojennych doświadczeń ze Związkiem Sowieckim mają całkowicie odmienne podejście do Rosji. "P Tak jakby nie zostały wyciągnięte wnioski z historii NRD, z rozjechania czołgami powstania z 1953 roku. Jakby ludzie zapomnieli, co oznaczał mur berliński oraz ile osób uciekło z sowieckiej strefy okupacyjnej na Zachód. To zapominanie o historii jest na pierwszy rzut oka zaskakujące. Jeśli jednak zbadać sprawę głębiej, to można znaleźć wiele cech współczesnej Rosji, które są dla Niemców pociągające i wiele wyjaśniają" - uważa Reitschuster.

Pierwszy i najważniejszy według niego powód to , który trafia w RFN na podatny grunt.

"Jest to jedno z najbardziej żywotnych zjawisk, które Niemcy odziedziczyli po erze Hitlera. Antyamerykanizm istniał przed Hitlerem, ale pod jego rządami był promowany na wielką skalę. To nie zostało nigdy przepracowane i ten sentyment wciąż jest wyjątkowo silny zarówno na lewicy, jak i na prawicy" - analizuje autor książki "Ruski ekstrem. Jak nauczyłem się kochać Moskwę".

Drugi powód to - według publicysty - silna i, a trzeci - sympatia dla rosyjskiego nacjonalizmu z jego retoryką. "Proszę sobie przypomnieć, jak niektórzy niemieccy politycy bezmyślnie powtarzali slogany o Krymie jako odwiecznych rosyjskich ziemiach. W takich momentach zadaję sobie pytanie, kiedy zaczniemy mówić, że niektóre części Polski czy Kaliningrad to odwieczne ziemie niemieckie?" - pyta retorycznie.

"Chciałbym mocno podkreślić, że ten, kto podejmuje wspólne przedsięwzięcia z Putinem, nie jest przyjacielem Rosji, tylko przyjacielem Putina. Przyjaciele Rosji są krytyczni wobec Putina, ponieważ wyzyskuje i dyktatorsko uciska on swój kraj" - zauważa Reitschuster i ostrzega, że "lunatyczna polityka największego i najbardziej wpływowego kraj w Europie wobec Rosji jest niebezpieczna dla jego sąsiadów". "Zwłaszcza na Wschodzie" - konkluduje.

>>> Czytaj też: KE szuka chętnych do przyjęcia migrantów, których nie chcą wpuścić Włochy

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj