Przesłanie ma trafiać do narodu zmęczonego polsko-polską wojną. I szczęść Boże, bo tak zwanej wojny jest za dużo, co do tego zgoda.
Właściwie jednak konflikt jest fundamentem demokracji, nie jej wykrzywieniem. Partie mają za zadanie wynajdować . Ujawniać je, stawać po stronie i zyskiwać poparcie. Pamiętam rozmowę z Jarosławem Sellinem, jakimż kiedyś miłym i przytomnym politykiem, w której tłumaczył słuchaczom TOK FM, dlaczego wrócił do PiS, po usilnych próbach tworzenia konkurencyjnego ruchu jednocześnie i : „Cóż, udowodniliśmy, że ten zbiór jest pusty”. Elektorat uważający, że fundamentem Polski jest tradycyjna moralność, a podstawą dobrobytu przedsiębiorczość i samodzielność, okazał się zbyt szczupły, aby udźwignąć liczące się ugrupowanie. Źle dobrano wektory sporu… Jarosław Kaczyński inaczej je ustawił i wygrał. Ot, historia jakich tysiące, przynajmniej w demokracji.
>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP i na EDGP
