Mualim, który bierze w Nowym Jorku udział w 74. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, powiedział: "Wszystkie obce siły działające na naszym terytorium bez naszej zgody, są siłami okupacyjnymi i muszą zostać natychmiast wycofane". "Jeśli odmówią, to mamy prawo podjąć dowolne i wszelkie kroki (odwetowe) dozwolone przez prawo międzynarodowe" - dodał.

Kontyngent amerykański w Syrii, walczący z siłami Państwa Islamskiego (IS), liczy około 1000 żołnierzy. Turcja przypuściła ofensywę w głąb północnej Syrii, gdzie walczy zarówno z dżihadystami z IS, jak i ze wspieranymi przez USA Kurdami z Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG). Dla Stanów Zjednoczonych YPG są głównymi siłami sojuszniczymi w walce z IS, ale dla Ankary są one przedłużeniem zdelegalizowanej w Turcji separatystycznej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK).

Prezydent Donald Trump nakazał w ubiegłym roku całkowite wycofanie amerykańskich żołnierzy z Syrii, ale z czasem dał się przekonać, że na miejscu powinny pozostać pewne siły USA, aby nie dopuścić do sytuacji, w której bojownicy IS odbiliby odebrane im tereny.

Reklama

"Stany Zjednoczone i Turcja mają nielegalne siły militarne w północnej Syrii" - oświadczył Mualim, który uznał też zabiegi Ankary o stworzenie w tamtym regionie strefy zdemilitaryzowanej za pogwałcenie Karty Narodów Zjednoczonych.

W piątek, po powrocie z Nowego Jorku z sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oznajmił jednak, że wysiłki na rzecz stworzenia strefy zdemilitaryzowanej w prowincji Idlib, na północy Syrii, będą kontynuowane zgodnie z planem. Idlib to ostatni bastion IS na terenie tego państwa.

Erdogan poinformował też, że USA i Turcja rozpoczęły już patrolowanie z powietrza całego obszaru pogranicza syryjsko-tureckiego, gdzie znajduje się zaplanowana strefa.

Turcja chce wyprzeć z tamtego obszaru YPG, podczas gdy Amerykanie starają się chronić kurdyjskie milicje, w związku z czym Erdogan ostrzegł, że Ankara "może zdecydować się na działania jednostronne".

Ostatnia eskalacja walk w północno-zachodniej Syrii to największe starcia od września 2018 roku, gdy Rosja i Turcja zawarły porozumienie o utworzeniu w Idlibie strefy zdemilitaryzowanej. W wyniku walk zginęło ponad 820 cywilów, a około 400 tysięcy ludzi musiało opuścić swoje domy.

>>> Czytaj też: Rami al-Aszek: Wielu ludzi nie wie o Syrii nic poza tym, że jest tam wojna [WYWIAD]